Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 191 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Wielkanoc 2012

sobota, 07 kwietnia 2012 7:56

Zdrowych, spokojnych, radosnych Świąt życzę...

 



Podziel się

komentarze (17) | dodaj komentarz

Świątecznie

piątek, 23 grudnia 2011 8:35

Przyjaciołom i wszystkim, którzy odwiedzają ten bloog, składam życzenia radosnych Świąt Bożego Narodzenia oraz dobrego Nowego Roku 2012

 



Podziel się

komentarze (5) | dodaj komentarz

parada kotów

sobota, 03 lipca 2010 20:13
Te kociaki wiedzą, że żyją...
mieszkając na kociej fermie w Kalifornii.














































Podziel się

komentarze (19) | dodaj komentarz

Przerwa

piątek, 05 marca 2010 9:41
Informuję moich Przyjaciół i wszystkich czytaczy,
że funduję sobie przerwę w prowadzeniu bloga.
Pozdrawiam Was serdecznie... I do zobaczenia za czas...



Melancholia
Paul Serusier (1864 - 1927)

Podziel się

komentarze (36) | dodaj komentarz

Niektórzy mężczyźni to jednak idioci - z humorem panowie, z humorem...

środa, 03 marca 2010 15:38
Rozwód - bolesna rzecz. 

Pewna kobieta, krótko po rozwodzie, spędziła pierwszy dzień smutna,

 pakując swoje rzeczy do pudeł i walizek, a meble do wielkich skrzyń.
 Drugiego dnia przyszli i zabrali jej rzeczy i meble.
 Trzeciego dnia usiadła na podłodze pustej jadalni, włączyła
 spokojną muzykę, zapaliła dwie świece, postawiła półmisek z dwoma
 kilogramami krewetek, talerz kawioru i butelkę zimnego białego wina i
 przystąpiła
 do konsumpcji, aż już więcej nie mogła.
 Gdy skończyła jeść, w każdym pokoju rozmontowała pręty karniszy,
 pozdejmowała z końców zatyczki i do środka włożyła połowę krewetek i sporą
 porcję kawioru, po czym ponownie umieściła zatyczki na końcach karniszy.
 Potem zrezygnowana cicho wyszła i pojechała do swojego nowego lokum.
 Gdy mąż wrócił do domu, wprowadził się z nowymi meblami i z nową
 dziewczyną.
 Przez pierwsze dni wszystko było idealne. Jednak z czasem dom zaczął
 śmierdzieć.
 Próbowali wszystkiego! Wyczyścili, wyszorowali i przewietrzyli cały
 dom.
 Sprawdzili, czy w wentylacji nie ma martwych myszy i wyprali dywany.
 W każdym kącie powiesili odświeżacze powietrza. Zużyli setki puszek
sprayów odświeżających. Nawet wykosztowali się i wymienili wszystkie
 drogie dywany.
 Nic nie działało.
 Nikt nie przychodził do nich w odwiedziny, robotnicy nie chcieli
 pracować w domu, nawet służąca się zwolniła.
 W końcu były mąż kobiety i jego dziewczyna zdesperowani musieli się
 wyprowadzić. Po miesiącu nadal nie mogli znaleźć nikogo, kto
 zechciałby kupić cuchnący dom. Sprzedawcy nie chcieli nawet odbierać ich
 telefonów.
 Zdecydowali się wydać ogromną sumę pieniędzy i kupić nowy dom.
 Eks-małżonka zadzwoniła do mężczyzny w sprawach rozwodu i zapytała
 go, co słychać. Odpowiedział, że dobrze, że sprzedaje dom, ale nie
 wyjaśniając jej prawdziwej przyczyny.
 Wysłuchała go ze spokojem i powiedziała, że bardzo tęskni za domem, i
 że porozmawia z prawnikami, aby uporządkować sprawy w papierach w taki
 sposób,by odzyskać dom.
 Mężczyzna, sądząc, że jego eks nie ma najmniejszego pojęcia o
 smrodzie, zgodził się odstąpić jej dom za jedną dziesiątą rzeczywistej
 ceny,
 o ile ona podpisze umowę tego samego dnia. Przystała na to i w ciągu
 godziny
 dostała od niego papiery do podpisania.
 Tydzień później mężczyzna i jego dziewczyna stali w drzwiach starego
 domu, patrząc z uśmiechem, jak pakowano ich meble i wsadzano na
 ciężarówkę, by zabrać je do nowego domu...
 ...łącznie z karniszami.


Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

Radość" stworzenia" z dokopania bloogowiczowi

wtorek, 02 marca 2010 11:06
Do stu wyliniałych grzechotników! Czy tak ma wyglądać radość z tworzenia czegokolwiek na własnych blogach?

Ostatnio mamy do czynienia z plagą gorszą niż były plagi egipskie. Anonimowi trolle wypisują obraźliwe komentarze, nie licząc się z niczym i z nikim.

Mnie też dość często kopie taki zaszczyt. Ostatnio jakiś "zniesmaczony" zarzucił mi zbyt wielkie parcie na pióro i delikatnie nazywając - brak czegokolwiek, co można by nazwać konstruktywnym przekazem, nadającym się do strawienia.
Trzeba przyznać, że był to jeden z inteligentniejszych komentarzy, bowiem zdarzają się i takie, gdzie jestem obrzucana błotem.


I co? A no nico. Usuwam, banuję, a po kilku dniach, od nowa Polska Ludowa.
Nie powiem, że mnie to nie wkurza. Wkurza mnie i to jeszcze jak. Gdybym takiego " zniesmaczonego" dorwała, wlałabym mu pół literka gorzałki żołądkówki na poprawę apetytu!


Na razie wyrzucam, banuję i olewam intruzów cieplutkim moczem. Wszyskim, którzy mają do czynienia z takimi wirusami, doradzam czynić tak samo.

Dla pocieszenia dodam, że na innych portalach pisarskich jest o wiele gorzej, a przecież tam pisarze i poeci całą gębą.Tacy, co pisaninę blogową uważają za gorszy sort. Tam dopiero się dzieje...!


Podziel się

komentarze (12) | dodaj komentarz

Niedzielni goście

poniedziałek, 22 lutego 2010 11:58
Wczoraj odwiedziły mnie moje dzieci z wnukami i ze swoimi połówkami.
Było gwarno, wesoło, a pod koniec odwiedzinek nawet odjazdowo:)
Publikuję kilka zdjątek moich wnucząt i reszty ferajny...

Mila i Franio, najmłodsze wnuczęta.









fotki z innego dnia

















Na wszystkich fotkach są moi milusińscy, ale na wyrywki, bowiem
kończy mi się kontko blogowe, i to jest powód, że nie umieszczam
wszystkiego, co bym chciała.

Pozdrawiam Was wiosennie, miłego tygodnia życzę... serce@)-->-->--


Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

Klapa na całej linii

poniedziałek, 15 lutego 2010 12:17
Neostrada świruje..., komp odstawia maniany, "wungiel" i drzewo odlatują zastraszająco, a zima? Sami popatrzcie - co wyprawia! Łobuzica jedna!

           

                      Wynoś się zarazo! A sioooooooooooooooo!





Serdecznie pozdrawiam i skutecznego odkopywania się z zasp wszystkim życzę!!!
Podziel się

komentarze (13) | dodaj komentarz

Majowe Słowiki

poniedziałek, 08 lutego 2010 11:24
Wieczorne treleeeeeee



Proszę się nie śmiać z moich wypocin :)
Lepiej uśmiechnijcie się do zielonego, posłuchajcie śpiewu słowika i innych śpiewaków wieczornych.
Wiosna już siedzi na progu, zatem pozdrawiam wiosennie... śpiewająco... :)

Zapraszam.... zapraszam...
Proszę się częstować, czym chata bogata...









Na zdrowie wszystkim miłym gościom!
Dziękuję za liczne przybycie i ciepłe, z serducha płynące życzeniaserce
Dosiu, wyłaź z krzaczorów i bier się za brytfannę:)

                                 Koza dla Dosi:))



Informuję, że imieninki trwają trzy dni i ani minutki dłużej:)

Taka ci u nas tradycyja i nijak mi ją zmieniać:)

Słoneczko się wykluło, zatem pozdrawiam słonecznie...

I od nowa... częstujta się kochani!!!

Jak karnawał, to karnawał -
                                                      pączki!




Podziel się

komentarze (45) | dodaj komentarz

Wiosna

poniedziałek, 25 stycznia 2010 17:22
                            Na złość zimie:)



;)



Uroki Wiosny

 

W niedzielne, wiosenne popołudnie, siedziałyśmy z Krysią na kocyku w sadzie, w którym przewagę stanowiły kwitnące czeremchy. Obydwie miałyśmy po naście lat, obydwie zgadzałyśmy się co do tego, że wiosna jest  najcudowniejszą porą roku. Siedząc, zawoalowane widokami, zapachami i odgłosami wiosny, nie zwracałyśmy uwagi na  inne duperele. Z nagła, Krysia zapytała  boleściwym głosem: - Czujesz to samo co ja? O tak, dokładnie to samo czuję – odpowiedziałam, dalej gapiąc się na bieluśkie korony czeremch. Po chwili Krysia znowu zapytała; - Widzisz to samo co ja? -  O tak, widzę to , widzę. To czemu stąd nie spieprzamy – wrzasnęła koleżanka. Zerknęłam na Krysię, na jej gołe nogi, potem na swoje, i co zobaczyłam, a i poczułam? Ano całą armię czerwonych mrówek, które bezlitośnie gryzły nasze dupska, gdyż okazało się, że usadowiłyśmy się na ich terytorium. Do dziś nie rozumiem, dlaczego najpierw zaatakowały Krysię. Darłyśmy się jak opętane, podskakiwałyśmy prawie do nieba, a cholerne mrówki czyniły swoją powinność. Odratowała nas moja mama. Obdarła nas z  odzienia, nawet majtusie pofrunęły hen, ponoć tam było ich  do zatrzęsienia, jak zauważyła mama. W nagrodę, za boleściwą degustację Wiosny, dostałyśmy po kubku świeżego kwaśnego mleczka, takiego ze śmietanką na wierzchu. I znowu, choć ukradkiem przed mamą,  poszłyśmy  w sad, smakować wiosenne cuda i dziwy.



Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 25 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  421 522  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

O mnie

Kobieta po słonecznej stronie jesieni.
Wrażliwa, ufna, tolerancyjna.
Ma rodzinę, cieszy się wnukami.
Szanuje każde Boże stworzenie.
Żywiołowo i skutecznie reaguje na krzywdę wyrządzaną dzieciom, osobom starszym i niepełnosprawnym.
Lubi dobrą książkę, film, muzykę.
Nie przepada za osobami zarozumiałymi, wulgarnymi, złośliwymi.
Nie lubi "obczyzny"w języku polskim.
Czyli - "nie taki diabeł straszny, jak go malują".

O moim bloogu

Bloog poświęcony Literaturze z dominacją Poezji mojej i innych autorów.W kategorii Owo i To, opowiadam o życiu najbliższych. Fotografuję, i mam nadzieję, że coraz lepiej.

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: