Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 717 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Pomroczność,prawie jasna.

piątek, 28 września 2007 18:43

Odwiedziłam bardzo chorą osobę.Nie będę o wszystkim pisać,nawet nie wypada. O jednym postanowiłam...Chora godzi się z wolą bożą,jednak nie rozumie tych spod sklepu.Jedni i ci sami,dzień za dniem,dlaczego im nic się nie dzieje.Ona nie piła,całe życie ciężko pracowała i...nie rozumie.Fakt - przynajmniej raz w tygodniu Erka zgarnia jednego z nich,ten wraca albo nie,a na jego miejsce pięciu innych.

Do duszy z taką rotacją.

 

Do domu wróciłam na dwudziestą i się mi komputerek zamarzył,a trzeba było wcześniej zamroczonego dostrzec i galopem z marzenia zrezygnować.A tak ,słucham - komp przez okno zostanie wy....ny,bo buczy jak maszyna wiejka.( dawniej,do omłotów zboża takiej używano).Moje wiersze,opowiadania,pójdą w piec,itd,itd.Człowieku,głośniki wyłączone,komp cichutki jak noworodek co tylko od piersi odstawiony.Nie czekałam,wiem co się wtedy robi,w ciemno do sąsiadki pobiegłam.

 

Wróciłam o północy,patrzę,zamroczony przewraca się z boku na bok,cisza jaka taka jest,cichutko wślizgnęłam się do swojego łóżka,marzę o godzince snu.Sen nie sen,bo po piętnastu minutach pomroczny do kuchni się udał,a dochodzące z niej odgłosy,w stan trwożliwego czuwania,wręcz febrowej trzesiączki mnie wprowadziły.

 

Ranek tego dnia,powitał naszą okolicę słońcem,wróżył ciepły jesienny dzień. Tuż przed południem,zaniepokoiła  mnie cisza mojego telefonu.Po zlokalizowaniu owego,moim oczom ukazał się napis,żądanie - wprowadź kod puk.We łbie mi zawirowało,w oczach pociemniało,potem pojaśniało.Toż nocny włamywacz moją prywatność zablokował.Nie pierwszy raz się do mojego telefonu dobierał,nawet wiem w jakim celu,a że nie gramotny,nie poradził.

 

Kod puk - gdzież on może być!Sterty papierzysk przewaliłam,po łbie się popukałam,z obitym na kwaśne jabłko,znalazłam.Po wklepaniu kodu puk,ta bestyja żąda kodu pin.Wprowadziłam,żąda drugiego kodu pin.Znowu w obolały łeb się stukam,mam,nareszcie działa.

 

I....lecą sms -y - a to że mój bloog kupy się nie trzyma,miał być dąb,a jest Pani Lato i co z tego że ładna.A to - że kogoś piekłem karmię,a on tam już był. Nie powiem,bardziej miłe też przysmerfowały.Korzystam z chwili,wchodzę na swój bloog,czytam - "Nie dziękuj,nawet nie wypada.Ja robię to,na co mam ochotę, nikogo,niczego się nie boję".Ludzie...znowu mi pojaśniało,postanowiłam bezstresowo odpocząć,chwilkę się zdrzemnąć.

 

I....kto mi grzebał w majtkach!Wrzask gimnazjalistki w tri miga postawił mnie w pionie.Cóż ty nie powiesz,w majtkach ci ktoś grzebał?Głos o rok starszego gimnazjality, z powrotem na łoże mnie rzucił.Gimnazjalistka - uspokój się głupku, chodzi o majtki w mojej szufladzie.Gimnazjalista - człowiek rodzi sie mądry,potem idzie do s z k o ł y.

 

Ludzie....w moim puknietym łbie, znowu błysnęło.Singlem być,cholercia jasna się mi zachciało. I...jak mnie nie łupnie w krzyżu!Ojjj!!! Jejkuuu!!! Nie słyszę....nie widzę....niech tak zostanie.Nie zostanie,jeszcze dziś będę zwiewać do sąsiadki.


Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

Lato

wtorek, 25 września 2007 14:20

         

                           Pani Lato

                     

        Dedykuję Iwonce


Podziel się

komentarze (9) | dodaj komentarz

Myśli...

poniedziałek, 24 września 2007 13:51

lepiej prawdzie spojrzeć w oczy

zanim sama cię zaskoczy

 

cuda zdarzają się tym,

którzy nie mają czasu liczyć...

 

ten ma prawo krytykować,

kto ma serce,aby pomóc

 

Only one life that soon is past,

Only what's done witch love last.

 

już bagaże spakowane

i orkiestra pitu litu

stroi instrumenty

 

           

                       kwiat ismeny

                   


Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

Jesienna dziewczyna

sobota, 22 września 2007 8:51

zobaczyłam ją w sadzie

w sukni malowanej

złotem i purpurą

nicią babiego lata

opasała kibić

włosy przybrała kwiatem

z muzyką pszczół

gamą pachnących owoców

dzieliła wszystkich hojnie

można się było sycić

aż do utraty tchu

jutro odejdzie skostniała

z nagiemi ramionami

bo wiatr w szalonym amoku

rozwiesi po opłotkach

podartej sukni troki

skradnie czerwone korale

ostatniej jarzębinie

wyrwidąb nie ruszy pamięci

o jesiennej dziewczynie

 

        

 

 

 


Podziel się

komentarze (21) | dodaj komentarz

Co potem...

czwartek, 20 września 2007 10:31

Za szarym płotem jesienne kwiaty

dotknięte pierwszym chłodem

zezują bokiem

 

 

Omiecione do kory drzewa

tulą się kikutami

też wystraszone

 

 

Liści opadłych płachta szeleści

rada by na posłanie

się zmieścić

 

 

Co potem...

Nad świeżo pomalowanym płotem

przeleci wiosny tchnienie

 

 

Tylko na ludzkiej twarzy

znaków kreślonych czasem

wiosna nie zauważy


Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

Z cyklu - opowiem wam pewną historię.

wtorek, 18 września 2007 13:29

                 Modliłam się jutro,jeszcze jutro i nie wierzę.

 

To były czasy,kiedy na gruźlicę płuc(szczególnie na wsi),umierali starzy i młodzi.

Na ową chorobę, zapadła młoda matka 4 -letniej Marysi i 5 - letniej Zosi.

Pomimo jakiegoś tam leczenia,z dnia na dzień słabła,aż zległa obłożnie,nie była w stanie opiekować się córeczkami. Wszystkie obąwiazki przejął ojciec,trzeba przyznać,jakoś sobie radził.Co dnia klękał z dziewczynkami do paciorka, tłumacząc,że bozia bardzo kocha małe dzieci i nigdy na ich prośby nie pozostaje głuchy.Dziewczynki chętnie się modliły,najczęściej swoimi słowami.Na przykład - boziu daj zdrówko mamusi,by jutro wstała i przyszykowała nam śniadanko. Albo,o co najczęściej chodziło starszej - by wstała i zaplotła mi warkoczyki. Czas mijał,oni się modlili,a mama w oczach gasła.Jednego wieczoru,Marysia w połowie paciorka usiała na pościeli,stanowczo oświadczając że - więcej prosić nie będzie i nie wierzy. Bo - modliła się jutro,jeszcze jutro,a mamusia z łóżka nie wstaje.Ojciec wziąwszy córkę na kolana,chwilkę z nią rozmawiając,dowiedział się reszty - Marysia nie wierzy że jest bozia,a jak już jest,to bardzo niedobry. Mama przywołała dziecko do siebie,głaszcząc delikatnie po główce tłumaczyła, że bozia jest,że trzeba się długo modlić,że na pewno wysłucha.Tego wieczoru, Marysia zasnęła bez paciorka.Rodzice długo w noc zastanawiali się jak przekonać dziecko,że jest inaczej niż myśli.Przekonała chora mama.Rankiem następnego dnia zwlokła się z łóżka,choć z wielkim trudem,zrobiła rodzinie śniadanie.Dziewczynki po obudzeniu sie,były zachwycone.Marysia z radością krzyknęła - jest bozia!Nasza mama wyzdrowiała.Co wieczór,dziewczynki same garnęły się do modlitwy,a młodsza tatę za rękaw od każdego zajęcia potrafiła oderwać i do pozycji klęcznej doprowadzić.Mama co dzień mobilizowała się do robienia śniadań,co dzień była pewna, że to ostatni raz.Bóg podarował dziewczynkom matkę,jeszcze na całe piętnaście lat.Nie zmarnowała danego jej czasu,nauczyla swoje dzieci wiary bez podpórki. Odchodząc wiedziała że zostają mocne,nie muszą widzieć, by wierzyć.Zmarła na grużlicę płuc.Obie jej córki wstąpiły do Zakonu,młodsza z nich często powtarzała - "na tyle jesteś silny w wierze,na ile się modlisz".

 

Kochani Przyjaciele,Blogowicze,mam pytanie....

1. Czy istnieje wiara bez podpórki?

2.Może wiecie,skąd ta wiejska,nieuczona kobieta,znała się na psychologii dziecięcej, o której wtedy nawet ptaki nie śpiewały.

Będę wdzięczna za wszystkie komentarze na ten temat.


Podziel się

komentarze (12) | dodaj komentarz

prezent

sobota, 15 września 2007 18:20

                         Liryk I 

Jest liść,który nawet nie chce wiedzieć,

gdzie spadnie,los swój znając zapewne.

Jest sen,który mnie budzi,

wciąż przypominajac słoneczne skutki.

 

 

Jest żółta kartka,na której udaje sie pisać,

ni to liściem,ni kawałkiem kory.

Jest to nasza miłość,niespokojna i rychła,

choć przecież pod jesień,lecz nią jeszcze mocna.

                        Andrzej Koniecpolski.                              


Podziel się

komentarze (12) | dodaj komentarz

Dlaczego?

czwartek, 13 września 2007 12:44

Nie mówicie o mnie źle?

Dlaczego płacze serce moje.

Nie mówicie że zgrzeszyłam?

Dlaczego grzech wasz lżejszy od mojego.

Nie rzucacie kamieniem?

Dlaczego wina wasza zbyt mała.

Nie chcecie mnie zniszczyć?

Dlaczego fundamenty moje słabe.

Nie dobijacie się do serca drzwi zamkniętych?

Dlaczego w środku zbyt trwożliwie.

Nie łapiecie mnie za słowa?

Dlaczego w ciszę mi uciekły.

Nie ranicie mnie?

Nie kradniecie mi?

Dlaczego nie płaczecie?


Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

Jest takie miejsce...

poniedziałek, 10 września 2007 15:38

jest taki spłachetek ziemi

najlepiej kiedy wsród swoich

chetnie przyjmuje gości

znakiem równości

 

idzie orszak prawie weselny

orkiestry dęte

trzepot sztandarów

w puchu medale

 

po chwale

 

drugi całkiem odstaje

garstka przyjaciół

spłowiałe kiry

a człowiek wszystkim znany

 

z rogu ulicy

z kartki żebraczej

na szyi

 

gdy ten pierwszy się burzy

rad by do ziemnej mogiłki

pachnącej polnym kwieciem

matka ziemia strofuje

 

leż spokojnie człowieku

połamiesz wszystkie kości

ciężkie na tobie marmury

i te znaki jakości

 

jest taki spłachetek ziemi

na wszystkich cierpliwie czeka

na tych w królewskiej oprawie

i tych odartych z człowieka


Podziel się

komentarze (14) | dodaj komentarz

Siewna

sobota, 08 września 2007 11:15

 

          

            

            

 

                                W początku września

                           Gdy jeszcze mrozy nie srożą,

                                Ujrzysz Matkę Bożą,

                            Przebiega łany przewiewna -

                                          Siewna.

                                  Na zaoraną zięmię

                                     Rzuca nasienie.

                                    Sieje ziarno Boże

                                     Na zięmię hożą.

                              Chce by zaorane zagony,

                              Wydały stokrotne plony.

                             Matka Boska siewna przystaje,

                                 Ptakom jedzenie daje,

                                By dać zjeść byle komu.

                           Maryjo,niech Twoje narodzenie

                                 Raduje ludzkie plemię.

                                   Bądź błogosławiona,

                              Któraś wyszła z Anny łona.

 

                                                           Ks. Warchał

 

 

Nikt nie zna dokładnej daty narodzin Matki Bożej,dlatego Kościół katolicki przypisał ją do dzisiejszego święta,Matki Bożej Siewnej.

W ten sposób,obchodzimy podwójne święto.

                                          

                                           

 

                    


Podziel się

komentarze (13) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  423 825  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

O mnie

Kobieta po słonecznej stronie jesieni.
Wrażliwa, ufna, tolerancyjna.
Ma rodzinę, cieszy się wnukami.
Szanuje każde Boże stworzenie.
Żywiołowo i skutecznie reaguje na krzywdę wyrządzaną dzieciom, osobom starszym i niepełnosprawnym.
Lubi dobrą książkę, film, muzykę.
Nie przepada za osobami zarozumiałymi, wulgarnymi, złośliwymi.
Nie lubi "obczyzny"w języku polskim.
Czyli - "nie taki diabeł straszny, jak go malują".

O moim bloogu

Bloog poświęcony Literaturze z dominacją Poezji mojej i innych autorów.W kategorii Owo i To, opowiadam o życiu najbliższych. Fotografuję, i mam nadzieję, że coraz lepiej.

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: