Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 717 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Poradnik miłości różnej - fircyka w zalotach

niedziela, 31 sierpnia 2008 14:26

 

                                  

 

 

 

 Miłość najłatwiej przyjąć latem
- nie musi włazić po drabinie,
czym się utrudza niepotrzebnie.
Romantyczniejszym jest poza tem,
gdy eteryczne, ślą robinie
oleje wonne, mocy przedniej.

Albo w śródpolnej gdzieś remizie :
głogów, tarniny, dzikiej róży.
Lecz baczyć trzeba, by przypadkiem
czerwonej mrówki, która gryzie
nie było w trawie, bo źle wróży,
gdy ją przydusi miłość zadkiem...

no bo zaswędzi, i zaszczypie.
Dżentelmenowi nie wypada
nawet pomyśleć o drapaniu,
tylko pocieszać. Jeśli chlipie
- palec, jak szpadę wbić w owada
z czułością westchnąć... aaaa, masz draniu.

Jesienią trudniej, gdyż nie zawsze
pogoda sprzyja eskapadom
zwłaszcza gdy leje, dołem mokro.
W parku, też można, lecz na ławce.
Jeśli się zgredy późno kładą,
miłość przymuje się przez okno.

Na wsi, to proste. W meropolii
wyżej parteru, z konieczności
miłość powinna wziąć spadochron,
bo potem tyłek bardzo boli
i można wstręt mieć do miłości,
jeżeli pęknie piorunochron.

Kiedy tulipan jeszcze w pąku
miłość zaczeka, ( bo cierpliwa )
aż się nasyci i rozwinie
w kielich dorodny na ogonku.
Tu się niestety wiersz urywa
bo idę grać, na mandolinie.

 


Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

Refleksja - różnica - zwierzęta a ludzie,język i kultura...

sobota, 30 sierpnia 2008 17:15
Wypoczywałam w domu po ciężkim tygodniu, oglądając przyrodniczy film o małpach. Słuchałam jednym uchem i próbowałam skupić się nad tematem do kolejnego wpisu. "Małpy to bardzo inteligentne zwierzęta" - docierało do mnie, jakby z oddali. "potrafiły posługiwać się prymitywnymi narzędziami"; "aby dostać się do pożywienia używały patyków, wykorzystując je jako dźwignię jednostronną". "Chwileczkę" - pomyślałam - przecież to Archimedes wymyślił dźwignię. Po dłuższych przemyśleniach doszłam do wniosku, że jest to błędne przekonanie, gdyż Archimedes jedynie opisał zasadę jej działania. Można pokusić się o stwierdzenie, że dźwignię wymyśliła...małpa!
Natychmiast przyszło mi do głowy, aby poruszyć problem niedoceniania inteligencji zwierząt. W końcu z biologicznego punktu widzenia człowiek jest ssakiem, a jego "zwierzęcość" często jest widoczna.
Kiedy oglądamy tego rodzaju filmy wydaje nam się, że ludzi i zwierzęta dzieli prawie wszystko - bo cóż może nas łączyć z popiskującą, nieustannie drapiącą się małpą, walczącymi hienami lub stadem wilków, które rozdzierają między sobą upolowaną ofiarę? Uświadamiamy sobie z satysfakcją, jak bardzo różni się nasze zachowanie od tego niecywilizowanego, które prezentują zwierzęta. Nic bardziej mylnego - wnikliwie obserwując postępowanie ludzi często można się dopatrzeć "pozostałości po naszych przodkach.
Często używamy nazw zwierząt, aby porównywać do nich ludzi. Mówimy z oburzeniem: "jesteś uparty jak osioł", "zachowujesz się przy stole jak świnia","wygladasz jak ropucha spod łopianu". W świecie polityki też nie brakuje określeń typu "krowa" czy "warchoł". Takie przezwiska urosły do rangi wulgaryzmów. Pokazują, że żywimy negatywne uczucia wobec zwierząt.
Obserwując, jak ludzie zachowują się w niektórych sytuacjach, zauważyłam, że nie różnią się od zwierząt tak bardzo, jak myślą. Żyjemy w "cywilizowanym" świecie, gdzie ocierają się o siebie środowiska ludzi biednych, myślących tylko o tym, żeby przeżyć i bogatych, którzy zapominają o tych drugich. Od razu nasuwa mi się skojarzenie z drapieżnikami, które zacięcie walczą o upolowaną zwierzynę, a te, które zajmują niższą pozycję w hierarchii lub są za słabe, nie mają do tego prawa i są odrzucane przez pozostałych członków stada.
Słowo "cywilizowany" oznacza "kulturalny". Według Słownika współczesnego języka polskiego, kultura to "pewien poziom umiejętności, stopień doskonałości,(...),pewien poziom rozwoju, zwłaszcza intelektualnego".
To prawda, że zwierzęta są znacznie mniej rozwinięte intelektualnie, ale nie znaczy to, że u człowieka nie można zaobserwować zachowań typowych dla nich - nie oszukujmy się - jesteśmy po prostu zdolnymi do abstrakcyjnego myślenia potomkami małp, którzy posiadają wyższe potrzeby duchowe.
W tym momencie chciałabym zwrócić waszą uwagę na szczególny czas w życiu każdego zwierzaka, jakim są gody. Czy przyszło wam do głowy, że w zachowaniu człowieka też można zauważyć pewne cechy związane z tym okresem, które zapewne odziedziczyliśmy po przodkach? To prawda, bardzo dobitnie świadczą o tym zaloty - zarówno w przypadku mężczyzn, jak i kobiet: panowie w obecności kobiet prostują się i przesadnie gestykulują, zupełnie jak puszące się pawie. Chichoczące i trzepoczące rzęsami panie też nie pozostają om dłużne. Podczas tych rytuałów obnaża się nasza zwierzęca natura. Trudno ją ukryć, więc dlaczego widząc, jak bardzo jesteśmy podobni do zwierząt, ciągle używamy tak niemądrych określeń?
Matka natura wyposażyła nas w inteligencję, ale nie poskąpiła jej też zwierzętom. W związku z tym używanie takich poniżających porównań jest(oprócz tego, że krzywdzące dla ludzi, których obrażamy) niesprawiedliwe wobec zwierząt, dlatego złośliwemu porównywaniu ludzi do zwierząt powiedzmy stanowcze NIE.

Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

Epitafium dla biedronki

sobota, 30 sierpnia 2008 10:16

chciała być

skrzydlatą istotką

zabił ją

człowiek

który mówił

że nawet

muchy nie zabije

chciała żyć

długo


Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

falstart

sobota, 30 sierpnia 2008 10:12

bijatyka

wiara i miłość stanęły

na podium

oklaski

szmer

na widowni

podziw

ty - jesteś bez medalu

obok

mistrzem...


Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Dobry dotyk

piątek, 29 sierpnia 2008 10:13

Spotyka mnie zbyt rzadko

ulotny zwiewny motyl,

z poduszki puch,dmuchawiec,

Twych dłoni lekki dotyk.

 

Całus słońca,chłód cienia,

pragnienie Twej pieszczoty,

uściski,przytulenia,

tym wszystkim jest Twój dotyk


Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

Refleksja - o Sokołach i nieutulonej tęsknocie...

piątek, 29 sierpnia 2008 7:57
Dawno, dawno temu, w przedrozbiorowej Polszcze, ludzie wierzyli, że wśród Kozaków są charakternyky. Charakternyk to ktoś, kto się kulom nie kłania, a to dlatego, że umie je tak zaczarować, że się go nie imają. Te charakternycze umiejętności brały się na pewno częściowo z niedoskonałej celności dawnej broni, a częściowo z kozackiego sprytu. Bo pomyślunku Kozakom odmówić nie można było. Wystarczyło spojrzeć na osełedec, będący wynikiem rozsądnego kompromisu między przewiewnością łysej pały a korzyściami, jakie w stepowych warunkach dają długie włosy – naturalna packa na muchy i inne psakudztwo, by się o tym przekonać. Kozakom zapewne ludzkość zawdzięcza także ciepłe kozaki, ekspresyjny i wyrazisty gest Kozakiewicza (czemże przy nim jakieś anglosaskie fakju!) i niezwykle efektywne picie po kozacku, tj. bez przepijania. Pełnię kozackiego sprytu widzimy jednak dopiero w dziedzinie stosunków damsko-kozackich, na które światło rzucają nam ludowe pieśni.
Wynika z nich, że Kozacy (i to nie tylko charakternicy) charakteryzowali się umiejętnością skutecznego zawracania dziewczętom w głowach i znikania, póki nie trzeba było ponosić żadnych tego zawracania konsekwencji. Od razu zaznaczam, że nie chodzi o zostawianie po wsiach ukraińskich panien z dziećmi. To, jak uczy ,,Kateryna’’ Szewczenki, specjalność Moskali, jako że taki Moskal kocha ,,żartujuczy’’, tak samo dziewczę porzuci, a potem ,,pide w swoju Moskiwszczynu, a diwczyna hynie’’. Nie, nie, z Kozakami jest ciut inaczej. Efektem ich romansów nie były nieślubne dytyny, a coś zupełnie innego. Cała reszta wygląda podobnie (może poza tym kochaniem ,,żartujuczy’’, wszak kozak ,,ne ljubyt’ (...) durit’ ’’, jak uczy łemkowska pieśń). Jakkolwiek miło i nastrojowo kozacko-dziewczęca historia by się nie zaczynała wystawaniem w dąbrowie i w innych okolicznościach przyrody, kończy się zawsze tak samo. ,,Jak soneczko zijde, Kozak w pochid ide’’, szukać doli i kozackiej sławy, rzecz jasna, a znaleźć śmierć w stepie lub turecką niewolę. Darmo ,,diwczatko płacze: werny że sja, werny, mij myłyj kozacze’’. On wrócić nie może, bez ginięcia bez śladu w obcej ziemi Kozak nie byłby Kozakiem. Oczywiście, przy takim odchodzeniu w siną dal jest wystawiany na różne pokusy. Dziewczyna może mu na przykład śpiewać, że będzie jeść ,,suchary z wodoju’’, a spać ,,w lisi pid werboju’’, byleby tylko mogła jechać razem z nim ,,na Ukrajinu dałeku’’. Któryż z Panów czytelników oparłby się takiej prośbie? Ale i na tę ewentualność Kozacy byli przygotowani. Wiedzieli, że na Sicz nie mogą zabrać kobiety. Za to groziły różne nieprzyjemności, z których, jak się można domyślać, śmierć wcale nie była najgorszą. Było to zresztą powodem powstawania różnych plotek. Ksiądz Kitowicz na przykład pisał w XVIII wieku, że siczowi Kozacy kobiet po prostu nie potrzebują, bo są wielkimi miłośnikami zwierząt, bynajmniej nie platonicznymi, ewentualnie dlatego, że gustują w kolegach z kurenia. Nie wierzmy jednak plotkom. Po pierwsze, gdyby wojsko siczowe było pierwszą w świecie organizacją gejowską, dawno byłoby to już jakoś wykorzystane propagandowo, na przykład marsze równości odbywałyby się nie pod tęczowymi flagami, a pod buńczukami, a do Roberta Biedronia dziennikarze zwracaliby się per ,,pane atamane’’. Po drugie, siczowy antyfeminizm miał powody praktyczne. O czym myśli nieżonaty, wolny Kozak idąc w bój? O tym, jak by tu sławę zdobyć, łupów nagrabić, a wrogów wiary chrześcijańskiej/ panów Lachów/ Moskali pognębić. A o czym myślałby żonaty? ,,A zrabuj mi tam na Krymie taką chustkę, jaką ma żona atamana kurennego, a szarawarów nie wyświń jak ostatnio, a nie zapomnij kupić u Żyda kilo cukru, jak będziesz wracał, a haremów nie plądruj, łachmyto jeden, już ja cię znam, a...’’ etc, etc. Jak więc widzimy, wolność kozacza była nie tylko zabezpieczona, była także Kozakom do szczęścia niezbędnie potrzebna. Nie tylko zresztą im, jak się zdaje.
Kozak znikający ,,za Dunajem’’ (nie to, że w Austrii, tylko po prostu bardzo, bardzo daleko) chronił swoją kozaczość i sprawność bojową siczowych wojsk, a przy tym przyczyniał się do powstawania nie, nie nowych obywateli w dziewczęcych sercach tuhy, czyli tęsknoty. Ta tuha krystalizowała się w najróżniejszych pieśniach ludowych i dumach i cieszy uszy, a serca smuci do dzisiaj. I dobrze. Bo niechaj narodowie wżdy postronni znają, że to, z czego odkrycia tak się cieszyli romantycy, a co w zależności od kraju pochodzenia nazywali różnie, saudade, nostalgie, etc. gęsiarki wyśpiewywały od wieków na łąkach Słowiańszczyzny, a pewnie i nie tylko. Piszę, że nie tylko, bo o ile mogę sobie wyobrazić muzykę ludową bez sprośnych przyśpiewek weselnych, czy bez motywu wijącego się chmielu, to już bez funkcji wyrażania tęsknoty za czymś odległym i nieosiągalnym już nie. Ta tęsknota w różnych regionach świata może przyoblekać różne kostiumy, podmioty i podmiotki liryczne mogą tęsknić za Kozakiem/dziewczyną, przez którą, hosadyna, człowiek ma ochotę utopić się w Wiśle/bandosem/zbójnikiem/, jednak tak naprawdę zawsze chodzi o to samo. O uczucie, którego człowiek doświadcza, odkąd w poszukiwaniu krążących padlinożerców zadarł głowę do góry, zobaczył olbrzymią przestrzeń, której nigdy nie dosięgnie ani nie przemierzy i przeczuł istnienie absolutu.
Dlatego o los muzyki ludowej i sztuki wyrastającej z podobnego pnia jestem jak najzupełniej spokojna. Dopóki będzie człowiek, będzie komu słuchać o nieukojonej tęsknocie. I dopóki będzie komu słuchać o nieukojonej tęsknocie, będzie Człowiek.


Podziel się

komentarze (4) | dodaj komentarz

Żeby było weselej...,mnie i wam przyjaciele - malutki kłopocik z doładowaniem Amorka.

czwartek, 28 sierpnia 2008 11:14
Mój nauczyciel en espanol
Kiedyś poczuł Amor do bella donna
Zachodził do niej od niejednej paginy
A ona va nie chciała nawet nie da mirar
Więc któregoś tardesa powiedział finito
Gdzieś indziej znajdę El sol
Pewnej noche kiedy Amor złożył skrzydła
Przyszła do niego bella donna
Otworzyła serce mujer i nabrzmiałe od Amoru piersi
Nuestro nauczyciel teniendo miedo a ver te curva
Poleciał do cocina i wino bebido
Natrafił na lekarstwo od którego Amor uskrzydla
Łyknął trzy dawki na chybił
I popił tęgo z centrali (al. Centro de vino)
Jak piorun do bella venido
Bella rozklejona calor brazo
Calor a senor nuestro klapa
Anioł nie chciał podnieść skrzydeł
Coś mu się niedobrze zaczęło robić
A bella chłodnie stygnie olvida
Z czym przyszła todo perde
Uno momento przeklęta cura cja
Bella pregunta todo en order?
Senor verde como verdura
Może emergerncia telefoniando
No nada może acompaniando a casa
De bella i pobre senor verde
Bella już w domu odetchnął senor
Wraca a casa mocno zmartwiony
I wtedy anioł podniósł skrzydła
humor del mundo
Trzymał dni dwa .

Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

Nie miej mi za złe - blues

czwartek, 28 sierpnia 2008 9:46

Jesienią drzewa tracą liście

Nie miej im za złe

Milkną ptaki prawie wszystkie

Nie miej im za złe

Świat zasypia będzie długo spał

Nie miej mu za złe

Wiatr wieje bo to we krwi ma

Nie miej mu za złe

A ja kocham i wciąż bym cię śniła

Nie miej mi za złe

Te miłość jak wiatr mam we krwi

Nie miej mi za złe


Podziel się

komentarze (3) | dodaj komentarz

bywa i tak...

wtorek, 26 sierpnia 2008 10:32

Bywa i tak,że życie ze wszystkiemi jego urokami zmusi człowieka do zatrzymania się w biegu.

Obecnie,po kolana w stygnącym betonie - stoję.

W tym miesiącu,minęło dwa lata od pierwszego wpisu na moim bloogu.

Kochani,przez cały ten czas,byliście dla mnie oazą na pustyni,światełkiem w tunelu,drogowskazem na rozstajach,za co Wam dziękuję serdecznie...

Blooga nie zlikwiduję,to kawałek mojego i waszego życia.

Być może "wariatka"zasili archiwum WP,może zwabi mnie zapachem czasu zleżałego? -  Nie wiem.

Tych,którym nie zdążyłam odpowiedzieć na komentarze - przepraszam...

Kochani,wszystkim Wam życzę zdrowia,radości z bloogowania,powodzenia w życiu osobistym,zawodowym oraz szacunku i miłości na coraz mniejszej przestrzeni międzyludzkiej.

 

cały ten las

i wszystkie łąki

owadów rój

gorące pocałunki

patronów moich czujny wzrok

i ciszę burz

księżyca tylko jasny blask

i ciepło rąk

zapach ismeny

w pąku nocy

gorącą łzę

co bochen chleba

na poł rozdziela

wszystkich was biorę

na świadków mych

żem wariatka

w kochaniu swym

 

Wszystkim,którzy zawitali na mój bloog - dedykuję...

Pozdrawiam serdecznieserce@)-->-->--ismena.


Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

Skarga jesienna z kapelusza poetki

sobota, 23 sierpnia 2008 11:29

W moim oknie płacze deszcz

najsmutniejsze z imion ma

szyby zapłakane,oczy zapłakane

mgła

 

Przez otwarte okno wpadł

zajesienił cały świat

płacze nad rymami

nad moimi łzami

nad chryzantemami

 

Deszcz na jesień

deszcz na żal

na samotność posród tłumu

na to,że mi szczęścia brak

i rozumu

 

 

I pozszywał cienką nicią

wszystkie chwile mego życia

ziemię z kwiatem

 

a twe imię

z moim latem


Podziel się

komentarze (17) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  0  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

O mnie

Kobieta po słonecznej stronie jesieni.
Wrażliwa, ufna, tolerancyjna.
Ma rodzinę, cieszy się wnukami.
Szanuje każde Boże stworzenie.
Żywiołowo i skutecznie reaguje na krzywdę wyrządzaną dzieciom, osobom starszym i niepełnosprawnym.
Lubi dobrą książkę, film, muzykę.
Nie przepada za osobami zarozumiałymi, wulgarnymi, złośliwymi.
Nie lubi "obczyzny"w języku polskim.
Czyli - "nie taki diabeł straszny, jak go malują".

O moim bloogu

Bloog poświęcony Literaturze z dominacją Poezji mojej i innych autorów.W kategorii Owo i To, opowiadam o życiu najbliższych. Fotografuję, i mam nadzieję, że coraz lepiej.

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: