Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 717 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Z cyklu: opowiem wam pewną historię...

sobota, 30 czerwca 2007 15:28

Grajek z pod lasu

 

Ona kończyła szkołę podstawową, On też, tyle że w trybie wieczorowym. Jednego dnia,w drzwiach wejściowych do szkoły,z wielkim impetem wpadli na siebie.Ona wybiegając do swobody,On wbiegając, by przed lekcjami pograć w pong ponga.Zderzenie było powalajace,Ona zobaczyła miliony gwiazd,potem już nic...Po otwarciu oczu, zobaczyła siebie siedzącą na kamiennej posadzce i chłopaka przed sobą klęczącego.Dostrzegła duże brązowe oczy, usłyszała zatroskany głos - bardzo boli...nie chciałem.Guz na czole pęczniał,koleżanki z mokrych ręczników okłady robiły, a chłopak wszem i wobec oświadczył - za to że Cię uszkodziłem,książki do domu odniosę. Na nic zdały się protesty,chłopak wziął ją za rękę,złapał plecak,nie bacząc na uśmieszki koleżanek, poszli sobie... Po drodze do domu, cały czas główkowała coby tu wymyślić, by nie dowiedział się gdzie mieszka, bo kto widział by trzynastolatkę chłopak do domu odprowadzał.Tłumacząc się bólem głowy zwolniła tępo, On nerwowo spozierał na zegarek,wreszcie wyrwała swoje książki,nakazała powrót bo się na lekcje spóżni.Podczas codziennego odnoszenia książek, coraz więcej rozmawiali... Dowiedziała się że Romek mieszka w sąsiedniej wsi, do szkoły około piętnastu kilometrów jeżdzi rowerem, jest o dwa lata od niej starszy,że dziadek(niegdyś pierwszy orkiestrant na wiejskich weselach) podarował mu skrzypce i nauczył na nich grać. Zauważyła falujace kasztanowe włosy, parę piegów(w sam raz do zachwytu) rozrzuconych w okolicy nosa.Na podejście pod sam dom dalej nie pozwalała, już bez żenady mówiąc czego się obawia.Romek bardzo dobrze rozumiał, nie nalegał. Nadchodzi upragniony dzień,pewien etap życia zamyka sie bezpowrotnie, Ona do dziś, nazywa go najszczęśliwszym.Było zakończenie,trochę tańców,jakaś oranżada,ciastko i dużo łez...Tańczyła z wszystkimi kolegami, Romek nie podszedł,nie poprosił...Pewnie chłopak tańczyć nie potrafi,nie chce się ośmieszać pomyślała... Po balu zapytał czy może odprowadzić...chętnie się zgodziła,tym razem pod sam dom,zagadali się,nawet nie zauważyła.Rozmawiali o wakacjach, co potem i różnych dyrdymałach,jak to tacy...Ona wybierała się do Liceum,On na praktykę do Zakładu Szewskiego. Tamte wakacje Ona zapamięta do końca swoich dni.Nie umawiali się, nie pocałowali,poprostu powiedzieli sobie cześć i wymachując świadectwami, każde poszło w swoją stronę. Nie opodal jej domu rósł olszynowy lasek.W dwa dni po rozstaniu, wieczorową póżną porą,właśnie z tego lasku dosłyszała tęskne zawodzenie skrzypek. O wyjściu z domu,nie mogło być mowy (takie było wtedy młodzieży chowanie) jej wystarczyła świadomość,kto i dla kogo gra. Grał cudownie...do dziś nie potrafi określić rodzaju tej muzyki,wtedy nazywała ją balladami.Tylko czemu taka  smutna ? Wieczorne koncerty trwały całe wakacje, całe wakacje ani razu nie wyszła, by lepiej słyszeć,czasem okno otworzyła...Gdy skrzypki milkły,żegnała grajka myślami...C.D.N...


Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

Achmatowa w przekładzie Pomianowskiego

piątek, 29 czerwca 2007 19:45

Anna Achmatowa

                  poetka

             (1889 - 1966)

 

 ***

Tygodniami tu z nikim dwóch słów nie zamienię,

Przesiaduję na brzegu kamieniem,

Bo to ulga, że gorycz ta sama jest prawie

W bryzgach fal i we łzach, co je dławię.

Były zimy i wiosny bywały, a jednak

W pamięć wrosła mi tylko ta jedna:

Rozjaśniły się noce i śnieg zaczął tajać.

Wyszłam z domu popatrzeć na pełnię

I, spotkany w sośniaku, na cichych rozstajach,

Ktoś zapytał mnie, obcy zupełnie:

- Czy nie ciebie to szukam na świata bezdrożu?

Czy nie tobą to, z dawna , od wieku,

Tak się cieszę i trapię, jak siostrą

najdroższą?

- Nie! - odparłam. - Nie, obcy człowieku.

Ale kiedy poświata zajrzała mu w oczy,

Dłoń mu dałam bez chwili wahania,

A on pierścień darował mi, pierścień uroczny,

Który ustrzec mnie miał od kochania.

I powiedział mi, po czym rozpoznać tę stronę,

Gdzie nam znów jest spotkanie sądzone:

Morze, smukła latarnia, zatoki kolisko,

Wreszcie - piołun, znak znaków i omen.

Jak się wszystko zaczęło, niech skończy się

wszystko.

I nic więcej nie powiem już. Amen.

Sewastopol, 1916

 

Dlaczego Achmatowa,dlaczego ten wiersz...

 

Wiek XX nie wydał wielu poetów równych Achmatowej,a wiersz?Smutny jak Ja.

 


Podziel się

komentarze (5) | dodaj komentarz

***

czwartek, 28 czerwca 2007 22:06

brak mi słów

by wyrazić

co cierpi serce

zagnane w kozi róg

spętane trwogą

 

 

co -

krzyż pochylony w tarninie

z ramieniem w kopcu termitów

sam...z sobą


Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

PROSZĘ PAŃSTWA...

środa, 27 czerwca 2007 17:17

Z bardzo poważnych powodów,wpisu dzisiaj nie uczynię.Wróg paskudny w mojej głowie się okopał i ani nosa nie wychyli,coby go nie zidentyfikować, ewentualnie zlikwidować.A upierdliwe to to!Niech by se spokojnie siedział,ale nie!Wierci coraz głębiej i jadaczka się mu nie zamyka.O czym ja mam z takim gadać? O trzeciej wojnie światowej? Strateg ze mnie żaden,więc fachurę od podchodów poprosiłam.Jak się dowiedział że on w głowie,słabości ogromne go opanowały,dobrze że minerałkę pod ręką miałam.Jak się chłopaczyna ocknęła,tylko tyle powiedziała - paaaniii musi do lekarza...I chodu...Do drugiego,wirtualne S.O.S wysłałam...Proszę Państwa,na dziś wystarczy.

Wpisu nie uczynię,ot czysta proza...


Podziel się

komentarze (11) | dodaj komentarz

Witam i...

wtorek, 26 czerwca 2007 17:15

sztuką ikebany
ułożyłam mu bukiet
wyszedł potargany

 

wnet mi stara szeptucha
co złe losy zaklina
poradziła do ucha
wybieraj kwiaty z wnętrza
będą żyć wiecznie

 

z tęsknoty duszy
ran piekących
z pragnień
z bólu istnienia


witam serdecznie

 

nie znam pani
przepraszam
spieszę się...

 

biegnę...
wołam...
przecieram oczy
widzę...
tak to On

 

w oddali
pociag po szynach
się toczy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się

komentarze (5) | dodaj komentarz

Dobra nowina

poniedziałek, 25 czerwca 2007 16:10

Nie bój się moja mamo

zwiastowania nowiny

że Bóg wyprawił w drogę

goluteńkie dziecię

niech serce twoje radośniej bije

nie przystaje strwożone

ostygnie miłość zgubi

jak pod takim się skryję

 

Idę do ciebie tato

pod skrzydłem swego stróża

w porę zastukam do twych drzwi

świat nieprzyjazny małym

poruszę krzykiem życia

uśmiechnę się do ciebie

zasnę w bezpiecznych ramionach

 

Wtedy nad naszym gniazdem

pochylą się niebiosa

łzy stracą posmak soli

kłos sypnie dosyć chleba

za pomnożoną miłość

 

 

za wasze - Tak.

 


Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

erotyk.

niedziela, 24 czerwca 2007 22:36

radośnie mi

szczęście

wymówiło

m o j e imię

 

dziś

zapłaciłam

ostatni rachunek

za miłość do ciebie

 

 

opłaciło się

 

 


Podziel się

komentarze (3) | dodaj komentarz

Dlaczego...

sobota, 23 czerwca 2007 11:21

Dlaczego...

tyle białych plam

lądem odkrytym nie zaznaczonych

pustych ram

skarbami wnętrza nie wypełnionych

dzbanów miodnych

z pracy rąk nie pokosztowanych

życia pięknych barw

czernią zamazanych

 

 

 

Dlaczego...

czas nie ma czasu

na postawienie kropki

w szeregu zer


Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

z cyklu; opowiem wam pewną historię...

piątek, 22 czerwca 2007 17:16

                                          W parku

 

W małym parku,bo i miasteczko nie wielkie,tego popołudnia było tłoczno i gwarno.Dorośli zajeli kilka ławeczek,dzieci baraszkowały w alejkach,prześcigując sie w wymyślaniu zabaw.Od dłuższego czasu,obserwowałam mężczyznę zatopionego w lekturze opasłego tomiska i może dziesięcioletniego chłopca,natrętnie zaglądającego panu przez ramię.Zastanawiałam się, co też maly widzi,czyta,czy jakieś ilustracje aż tak przykuwają jego wzrok.Chłopiec, w przeciwieństwie do eleganckiego pana, ubrany  był skromnie,ale czysto.Z bladą bużką i podkrążonymi oczami, kojarzył się mi z bardzo biednym dzieckiem. Dlaczego mały nie zabawia się ze swoimi rówieśnikami?Z psychologicznych rozważań, wyrwało mnie i pozostałych głośne auuu!!! Jak jeden mąż, ruszyliśmy w stronę skowytu.Okazało się że chłopiec ugryzł pana w rękę,gdy ten chciał pogłaskać go po głowie.Na widok czerwonej stróżki,pan zaklął jak na pana przystało, powoli zbliżając się ( wiadomo w jakim celu)do sprawcy.Chłopak odskoczył na bezpieczną odległość, w jego oczach zauważyłam coś, czego nie potrafiłam określić.Napewno nie był to strach,raczej dziwna satysfakcja choć z oczu nadal wyzierał smutek. Mężczyzna gestem ręki nakazał nam odsunięcie się od całego zajścia i zaczęło się...Ładnie Cię łobuzie wychowali, ja do ciebie z sercem na dłoni, a Ty z zębami?Zapłacą mi za to twoi starzy,wykrzykiwał. Mały milczał,bacznie obserwując odległość jaka ich dzieliła.W jednej chwili, pogryziony jak tygrys skoczył w stronę chłopca,ten spokojnie i zdecydowanie oznajmił - nie zbliżaj się, bo jeszcze raz kłapnę,mam wielką ochotę na kawałek mięska z twojej pulchnej łapki,jeszcze nic nie jadłem.Wielkie nieba! Ryknęło panisko. Mały ludożerca w środku Europy!Ludzie słyszycie?Na jego twarzy malowało się autentyczne przerażenie.Mam gdzieś Europę i takich jak Ty! Mały coraz śmielej podnosił panu ciśnienie.Wiesz kogo pogryzłeś smarkaczu?Jestem znanym prawnikiem, a Ty przestępcą, możemy się jeszcze spotkać.Nie potrzebuję adwokatów,rozumiesz?Tym razem mały krzyczał...Gówno rozumiesz! Gdyby tak było,nie głaskałbyś mnie po głowie.Mężczyzna uparcie obstawał przy swoim, pojmuję, Ciebie ulica wychowała. Pan, nagle podskoczył jak oparzony, cholera!Tyś pewnie ćpun,może jaki zarażony? Mały spokojnie potwierdził, pogryziony pobladł,słabym głosem zaczął biadolić - chłopcze z czym do Europy?Mały odparował - nie chrzań! Jestem u siebie, a Ty jesteś nikim. Poszkodowany jakoś złagodniał i nareszcie zaczął z właściwej beczki.Powiedz mały,dlaczego nie pozwoliłeś się pogłaskać?Chłopiec chwilę milczał, wargi zaczęły się mu trząść jak w febrze,połykając sylaby wyksztusił - bo dobrze pamiętam słowa śp. tatusia.Mamy nie pamiętam,zmarła przy moim porodzie.Muszę lecieć proszę pana, obiecałem panu Józiowi węgiel do piwnicy znieść, to sąsiad,jest bardzo chory i taki wychudzony.Mały zatańczył na pięcie,już z półobrotu dorzucił - stary nie cykaj sie,z tym ćpunem to bajer,jestem porządnym sierotą.Proszę,zaczekaj! Dlaczego mnie ugryzłeś?Dobra, to już powiem - śp.tatuś,umierając powiedział - synku,nigdy nie pozwól, by głaskano Cię na pusty żołądek. Dzisiaj napewno coś zjem, pan Józio zawsze parę groszy rzuci.Park powoli pustoszał,cichł, każdy wracał ze swoją oceną.Ja do dziś mam do siebie pretensje...Zamiast bawić się w psychologa,trzeba było zorganizować zbiórkę pieniążków dla dzieciaka.Wiadomo, czy chłopiec tego dnia coś jadł?


Podziel się

komentarze (55) | dodaj komentarz

Erotyk pospieszny...

czwartek, 21 czerwca 2007 17:19

Wiosna?A cóż to?

Tylko pora roku

dotykam Ciebie

i już czuję spokój

Masz przecież dla mnie

stałe niespodzianki,

a to ożywia,

jak i rzęs firanki

 

 

Serce sercu

przekazuje energie,

ni to odkrycie,

ni banał świętości,

wiem tylko tyle,

że gdy nić ta pęknie,

to wiersz miłosny

zmieni się w erotyk...

 


Podziel się

komentarze (9) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  423 836  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

O mnie

Kobieta po słonecznej stronie jesieni.
Wrażliwa, ufna, tolerancyjna.
Ma rodzinę, cieszy się wnukami.
Szanuje każde Boże stworzenie.
Żywiołowo i skutecznie reaguje na krzywdę wyrządzaną dzieciom, osobom starszym i niepełnosprawnym.
Lubi dobrą książkę, film, muzykę.
Nie przepada za osobami zarozumiałymi, wulgarnymi, złośliwymi.
Nie lubi "obczyzny"w języku polskim.
Czyli - "nie taki diabeł straszny, jak go malują".

O moim bloogu

Bloog poświęcony Literaturze z dominacją Poezji mojej i innych autorów.W kategorii Owo i To, opowiadam o życiu najbliższych. Fotografuję, i mam nadzieję, że coraz lepiej.

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: