Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 190 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Przed Madonną

niedziela, 31 maja 2009 10:40

Maleńkie smętne dziewczynki przed Madonną
w przydrożnej kapliczce


Maleńka smętna dziewczynka
Z oczami błękitu nieba -
Szła drogą jak okruszynka,
Szukając przyjaźni chleba.

Spotkała drugą dziewczynkę,
Co też miłości szukała...
Więc poszły razem do Pani,
By im otuchy dodała...

Kiedy stanęły przed Panią,
Poczuły się jakby w niebie...
Z radością spojrzały na Nią,
I zaraz także na siebie...

Z ich oczu znikła rozterka,
Zaczęły się obie uśmiechać;
Następnie siebie wzajemnie
Szczerze i czule pocieszać...

Wszak obie z ubogiej chatki
Właśnie szukały czułości...

Aż przyszły do Dobrej Pani
Nazwaną:"Pięknej Miłości"

Zaraz przestały się smucić...
Do domu wnet powracały
Szczęśliwe i uśmiechnięte:
Że dobrą Matkę spotkały.


Podziel się

komentarze (4) | dodaj komentarz

Szczypta humoru nikomu nie zaszkodzi:)

sobota, 30 maja 2009 10:43

Rozmowa duchownego z chłopcem


Czy sprawiłeś już dziś komuś
radość chłopcze?
Tak,mojej cioci.
Była bardzo zadowolona
jak sobie poszedłem...

=============

Rozmowa mędrca z duchownym


Gdybym miał syna idiotę,
to bym go posłał na księdza.
Hm. To myśli pan zupełnie inaczej
niż pański ojciec.

=============

Rozmowa córki z matką


Nie mogę wyjść za Piotra.
On w nic nie wierzy, nawet w piekło.
Wyjdź za niego kochanie,
już ja go o tym przekonam.

=============

Reklamacja


Wyprałam dziecku spodenki
w polecanym przez pana proszku
i okropnie się zbiegły.
Co pan na to?
Niech pani wykąpie chłopca
w tym samym proszku...

=============

U krawca

Dlaczego jako krawiec
ma pan w herbie nadgryzione jabłko?
Bo nie byłoby żadnego krawca,
gdyby Adam jabłka nie ugryzł.

=============

Potrzeba

Pani w szkole na początku roku
objaśnia regulamin i mówi do dzieci:
gdyby ktoś miał potrzebę,
niech wysoko podniesie rękę.
Jaś sceptycznie pyta:
sądzi pani, że to coś da?

=============

Olewanie

Dwa psy zauważają
nową lampę uliczną.
Jeden mówi do drugiego:
mamy nowy słup na ulicy.
Trzeba to oblać.

=============

Konsekwencja

Dlaczego masz podbite oko?
Odmawiałem z dziećmi pacierz
i przy słowach
"...ale nas zbaw ode złego..."
spojrzałem nieopatrznie na teściową.

=============

Porozumienie

Panie Kowalski, będę pana musiał
jeszcze raz operować -
mówi chirurg do pacjenta -
zostawiłem w pańskim brzuchu
gumowe rękawiczki.
Panie doktorze, po co tyle zachodu.
Ma pan tu 10 zł,
niech pan sobie kupi nowe.

=============

Reklamacja II

Gospodarzu, koń którego od was kupiłem
zdechł.
U mnie tego nie robił...

=============

Dochodzenie

Dlaczego statki mają przeważnie
żeńskie imiona?
Bo się nimi źle steruje...

=============

Miłego poczytania:)


Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Nie spieszno mi

piątek, 29 maja 2009 9:43

Przemija szybko życie,
Jak statek płynie w dal.
Mój widzi światła portu,
Lecz wysiąść jest mi żal.
Bo choć bywały burze,
Czy deszcz ulewny spadł,
Znów świtem wstało słońce
I ożywiło świat.


Zaczyna się ostatni weekend tegorocznego maja,
zatem, życzę Wam miłego spędzenia czasu na łonie natury.
Niech Wam świeci słoneczko!(*-*)
Pozdrawiam serdecznie@)-->-->--ismena

 

 


Podziel się

komentarze (5) | dodaj komentarz

Rzeżucha łąkowa

środa, 27 maja 2009 10:38

Wczesno - wiosenna łąka

W zieleni  szaro - zielonej

A pośród żółtych kaczeńców

Rzeżucha biało - różowa

 

Wystarczy spojrzeć szeroko

Lekko przymróżyć oko

By jej różowa białość

Stała się mgłą snującą

 

Co to zimowym porankiem

Albo w jesieni wieczorem

Tuliła zmarzniętą łąkę

Do snu wonnego sianem

Tak właśnie bywa w życiu

 

Tak właśnie bywa w życiu

Że to co teraz mamy

Jest więzią tego co było

Z tym czego się spodziewamy

 

I to jest rzeżuchy mądrością:

Bo biała zimowym wspomnieniem

Różowa lata radością.

***

Mamy zatem wiosnę,
Co zimę bielą rzeżuchy wspomina
Żółte kaczeńce radosne
Jak ze snu przebudzona rodzina
Wyszły na spacer po łące
Skąpane w słońcu majowym
Lecz płatki jeszcze drżące
Spowite chłodem gajowym.
A rzeżucha się rumieni
Róż z czerwienią przeplata
To znak, że wiosna się zmieni
W wymarzone barwy lata

Pozwoliłam sobie opublikować piękny wierszowany komentarzyk
do mojego wiersza - Rzeżucha łąkowa.
Komentarz z bloogu:  kapitanwien.
Wieniu, najwyżej mnie utopisz:)
Dziękuję za wspaniały komentarz!
Pozdrawiam i stopy wody pod kilem życzę...


Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

Mówią, że dzieci głosu nie mają? - Wilki

wtorek, 26 maja 2009 9:50

Młoda nauczycielka czytała dzieciom opowiadanie:Mężczyzna w sile wieku, stara schorowana już kobieta i dziecko uciekali zaprzężonym w jednego konia wozem przed stadem zgłodniałych wilków. Dojechali do rzeki, gdzie na szczęście stał przy brzegu prom. Przewoźnik jednak powiedział im stanowczo, że ktoś jeden musi na brzegu zostać, bo w przeciwnym razie prom będzie przeładowany i może się wywrócić...
   W tym miejscu nauczycielka przerwała czytanie i pyta:Jak myślicie kogo powinni na brzegu zostawić? Owego mężczyznę, dziecko, starą babcię, czy może konia? Nauczycielka oczekiwała ożywionej dyskusji, dzięki której dzieci zastanowią się nad wartością ludzkiego życia. Czy np. życie dziecka więcej warte niż życie konia? Albo życie młodego jeszcze mężczyzny więcej warte niż życie tej schorowanej staruszki?
   Jakiś czas panowało milczenie, wreszcie jeden z chłopców powiedział:
   "Sprawa jest jasna!".
   "No więc jak?"- pyta nauczycielka.
   "Oczywiście oni muszą starą babcię zostawić".
   "A dlaczego?"
  " Ano, bo ona przecież tak czy inaczej wnet umrze i prawdopodobnie jest utrapieniem dla innych".
   Zgłosiła się jedna z dziewczynek i potwierdziła tę opinię:
   "Oczywiście, bo stara babcia już się na nic nie przyda. Mogliby wprawdzie zostawić konia, ale bedzie im potrzebny, gdy się na drugi brzeg przeprawią..."
   "Ja też tak myślę  - powiedział ktoś inny - starej babci nie opłaci się ratować."
   "Oczywiście. Prawdopodobnie nie może już ona nic zrobić, podobnie jak nasza babcia, która przez cały dzień siedzi na krześle i nic nie robi".
  "A nasza babcia jest w domu starców i też nic nie robi".
  "Ten mężczyzna jednak może jeszcze pracować. Koń też może, dlatego trzeba ich ratować".
  "Oczywiście, dziecko również. Ono przecież kiedyś dorośnie i wtedy będzie z niego pożytek".
   Nauczycielka była w kłopocie. Wśród dzieci zapadł wyrok na starą babcię, nikt nie miał dla niej litości.
  "Ale pomyślcie dzieci, tam przybiegną wkrótce zgłodniałe wilki, które starą babcię rozerwą w kawałki i pożrą" - próbowała jeszcze nauczycielka ratować sytuację i skierować dyskusję na ludzkie tory.
   Dzieci patrzyły na swoją panią, nie wykazując absolutnie zrozumienia dla jej myśli.
   Wreszcie jeden z chłopców zawołał:
  "Ja mam pomysł!"
  "Jaki?" - pyta nauczycielka i myśli, no nareszcie chyba wybrniemy z tej głupiej sytuacji i znajdziemy rozwiązanie problemu.
   A chłopiec powiedział:
  "Ten pan powinien wydobyć strzelbę i pozabijać wilki. Sprawa byłaby rozwiązana".
   Teraz dopiero stało się to, na co liczyła nauczycielka - wybuchła z miejsca ożywiona dyskusja, powstał gwałtowny sprzeciw i oburzenie.
   "Jak ty możesz sobie coś tak okropnego wyobrazić?" - zawołała jedna dziewczynka, potrząsając głową, oburzona, na taką znieczulicę serca.
  "Czy ty nie masz żadnego współczucia dla wilków?"
 A jeden z chłopców dodał: "Wilkom grozi przecież wyginięcie, są pod ochroną!.

  Tu koniec opowiadania, ale nie koniec sprawy. Dzisiaj, niestety wysoko "cywilizowany"świat tak patrzy na ludzi starych jak owe dzieci na starą, schorowaną babcię. Dowodem na to: w niektórych krajach już legalnie wprowadzona, a gdzie indziej postulowana "eutanazja".
   


Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

Na Dzień Matki

niedziela, 24 maja 2009 13:10

Do Matki, która odeszła

Wciąż mi się zdaje, że znów we drzwiach staniesz
I znów usłyszę: dlaczego tak długo
Choć wiesz najlepiej, że tak być musiało

Spojrzysz na ubranie - znajdziesz coś nowego
Na twarz: o, lepiej wyglądasz
Widocznie w domu spokojniej, no i piękna wiosna.

Od kuchni powiesz jakieś zdanie mimochodem
Które jak Biblia święta
Ma czasem parę podtekstów i znaczeń

I choć Cię nie ma ożywają słowa
Rzucone sercem w czas tamtej rozmowy
Bogatsze teraz i głośniej szeptają w sumieniu.

Wszystko wygląda jakbyś wyszła z domu
Stanęła za drzwiami
Czegoś zapomniałaś...

Za Bramą, którą się nazwał Jezus
Syn Maryi - Pan Wieczności
I tam czekacie na nas
A czas Wasz dotyka i grobu i nieśmiertelności.

 

 


Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

Pieśń głogu

piątek, 22 maja 2009 12:03

Przykro mi, ale muszę o tym napisać... - popełniono plagiat.

Mój wiersz pod tytułem "pieśń głogu", publikowany  kilka lat temu w Angorze,
został  opublikowany w "literacki serwis recenzencki e - poezja" przez: gaja 7.
Jak w takich przypadkach bywa, wiersz został niemiłosiernie okaleczony.

Podaję oryginalną wersję mojego wiersza.

jest taki głóg
co wyrasta wprost z podłogi
w domach ciepłych ścian
niezamkniętych drzwi
i gałęziami troskliwymi
obejmuje każdą muru część
by nocą szumieć liścienną pieśń
o Tristanie i Izoldzie
rozkwitłymi opalami

a gdy Tristan
odpłynie wieczności łodzią
to ciemniejącą porą
Izolda o Srebrnych Włosach
znajomy słyszy głos
"tu jestem jestem tu"
i płyną kolorowe łzy
w to jedyne miejsce na podłodze
aż sfruwają ptaki młode
by zerwać witki wić
i przechować do rozkwitu
na chłodniejsze własne dni


Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

W kokonie pokoju i wojny

sobota, 16 maja 2009 10:22

   Pomiędzy równoległymi taflami luster możemy dostrzec nieskończoność, zajrzeć w głębię czasu, przestrzeń historii, dotrzeć do końca pamięci, w otwierających się coraz mniejszych płaszczyznach. Czy mają swój kres, który właściwie jest początkiem
   Niekiedy mi się wydaje, że ogarniam obszary, których przeżyć nie mogłam. Nie wiem, czy są to moje wspomnienia, czy zapamiętane rozmowy ciotek, słyszane przez łono matki, gdy nurkowałam sobie swobodnie nogami do góry.Czytałam,  że takie doświadczenie jest możliwe dzięki szczególnym cechom ciotek otaczających przyszłego człowieka, zanim jeszcze zachłyśnie się pierwszym łykiem powietrza. Ciotki mają czasami nadprzyrodzone siły, podobno czarownice nazywano ciotkami diabła...
  Moje ciotki nie głaskały czarnych kotów, ich podręcznymi maskotkami były wrzaskliwe stadka ptactwa domowego, pośród których trafiały się osobniki czarne jak samo piekło, ale nie majace żadnych elektrycznych, a tym bardzej magicznych własności. Ciotki także nie wyróżniały się żadnymi nadzwyczajnymi zdolnościami, nawet przyszłości nie potrafiły porządnie przepowiedzieć. Rozmawiały cichym, ale wyraźnym szeptem. Mówiły, że nie mam wielkich szans na tym świecie, albowiem dwa porody jednej z ciotek zakończyły się katastrofą.
    Ciotka Katarzyna mówiła: "Sze, sze, sze".
    Ciotka Wiktoria mówiła: "Szu, szu, szu".
    Ciotka Hanna mówiła: "Sze, szu, sze, szu".
    Oczywiście nie rozumiałam tych słów, ale nawet gdybym je rozumiała, starałabym się ze wszystkich sił nie powiększać przedwcześnie grona aniołków. Na szczęście okazało się, że ciotki nie miały racji.
    Ciotki z pewnością nie były demonami ani kuzynkami czorta, ale zanim to spostrzegłam, ich zwyczajne przeżycia stały się częścią mej świadomości, nie umiałam ich oddzielić od własnych malutkich radości i smutków.

   Po cóż miałabym to robić teraz,  gdy wspomnienia pożókły jak stare karty dawno napisanych listów? Kruchutkie, rozsypują się w palcach i opadają niczym płatki naftaliny. Mają własny zapach, niewyszukany i zwykły, ale nie czuć ich zatęchłą pleśnią, zleżałymi ziołami, ani mysimi odchodami. To nieokreślony zapach zużytego przed laty czasu, który zatrzymać na chwilę, króciutką jak przelot ptaka, może jedynie pamięć niczym nie ograniczona. Doprawdy, nie ma żadnego znaczenia, czy coś zaistniało naprawdę. Jeśli pamięć przywraca z okrutną siłą odległe wydarzenia, to zapewne one zaistniały. Pamięć jest względna i wybiórcza, czasem płata figle, wykreślając to i owo ręką Wielkiego Cenzora. Jeśli czegoś nie ma i nie może być przywrócone, to trudno. Nawet jednak cień istnienia daje szerokie możliwości domniemania. Domysły pamięci mogą stać się fragmentem dawnej chwili, tak samo prawdziwej jak wszystko inne. Nie ma w tym żadnej sprzeczności. Coś mogło być, więc było. Jeśli nie można poprawić najbliższej przyszłości, a z teraźniejszością są ogromne kłopoty, to jakże łatwo poprawić sobie przeszłość. Nie jest to bowiem bezwstydne fałszowanie historii, najwyżej budowanie drugiego, maleńkiego, ale równoległego jej wymiaru. Prawdziwa historia płynie sobie obok, szeroko rozlana, niezależna i niezawistna, jedynie z rzadka przewraca nas swymi wstrzasami.

   Nasza dróżka biegnie skromniutko, ciaśniutko, ale nieprzerwanie, czasem się rozszerzy. To czas i miejsce na maleńki przystanek. Pachnie rozgrzane słońcem zboże, w błękicie nieba śpiewa skowronek nie większy od czarnej kropki, jest niezwykle przyjemnie. Siadamy na kwadrans w małym zagajniku i czekamy, aż nadciągną goście. Wreszcie nadchodzą, spoceni, buty zakurzone pyłem drogi. Ostatnie przybywają ciotki, z włosami pozlepianymi w strąki, dyszą ciężko. Nie są kuzynkami diabła, toteż nie mogą pojawić się natychmiast. Słowo  "ciotka"przeciwstawione słowu "wujek" ma gorsze zabarwienie uczuciowe. Słowo "ciota" brzmi jeszcze gorzej i bardziej wieloznacznie niż słowo "wuj". Lecz wujkowie systematycznie odchodzą w zakątki niepamięci, może umierają wcześnie, a może nie są potrzebni. A ciotki są wszędzie i zawsze stare. Nawet jeśli we wspomnieniach powinny być całkiem młode. Przychodzą i pochylają się jak wieszczki nad Makbetem.
   Nie odstępują mnie w tym rozdziale pamięci. To obszar skażony ciotkami. Ale nie wyobrażam ich sobie jako odrażających wiedźm, wysmarowanych błotem i popiołem z ogniska, szczerzących pojedyncze zęby. Ich twarze są odległe, zamazane, pozbawione charakterystycznych szczegółów, a jednak trwają, nie mogąc się ukryć przed okiem pamięci.

    Ciotka Katarzyna jest najstarsza, twarz ma dziobatą, urodziła się w czasach, gdy nie używano powszechnie szczepionki przeciw ospie. Ciotka Wiktoria jest najgłośniejsza, jazgocze niczym pinczerek, ma czarne włosy i nieco semickie rysy. Ciotka Hanna jest najlepszą ze wszystkich ciotek, ale ja jeszcze nic o tym nie wiem. Pochylają się nade mną, malutkim zmęczonym człowieczkiem, próbującym ułożyć jakieś plany na najbliższe chwile. Przeszkadzają mi ich głowy stykające się czołami w czułym zatroskaniu, zabierają światło i tlen. Poruszające się w przymilnym uśmiechu wargi wróżą mi przyszłość.
    Horoskop może być jedynie beznadziejny, dziwią się, że żyję, tak sadzę, bo nie rozumiem jeszcze co do siebie mówią. Ale ich słowa wydają mi się przyjazne. Matka także ich nie rozumie, zasnęła właśnie, oddalajac się od granicy śmierci po ciężkim porodzie. Ojciec przy stoliku pod oknem nalewa wódkę. Możliwe, że dowiedziałam się o tym wszystkim później, gdy już potrafiłam świadomie zrozumieć słowa, ale pamiętam intonację głosu, delikatny szmer kobiet rozczulonych widokiem niemowlęcia, łzy radości dumnego ojca. Nie rozumiem radości ludzi witających swe potomstwo, gdy nadchodzące dni niosą obawy i niepewność. Może ta wiara jest bardziej magiczna niż samo życie, może nowe napełnia stare jakimś eliksirem optymizmu?
  
    Przestrzeń pomiędzy lustrami zabarwiona jest na czarno, nie ma żadnych pomyślnych znaków.
    Nic.
    Nie ma.
 
    Jest kolejny rok okupacji hitlerowskiej.


    


Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

Goniąc wspomnienia

czwartek, 14 maja 2009 14:20

biegnę aleją młodości
podnoszę wszystkie zachwyty
urodę róży pierwszej
i ślad stóp na piasku wyryty

znowu karmimy łabędzie
potem płyniemy łódką
w zaroślach kląskają słowiki
a świat wiruje na krótko

w czeluści oczu brnę twoich
masz takie ciepłe ręce
powtarzasz dwa wyrazy
aż mi łomocze serce

posłuchaj w mych włosach
rozśpiewał się wiatr
dla ciebie i dla mnie
ten wiatr z tamtych lat


Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

Wyróżnienia - Kreativ Blogger

środa, 13 maja 2009 10:11

 

O jejku!

Nie przywykłam do otrzymywania nagród. Tak już mam, że raczej mnie ganią niż chwalą...

Skoro się zdarzyły aż trzy wyróżnienia pod rząd, nie odmówię sobie takiej gratki i z przyjemnością umieszczam je na swoim bloogu.

 

Pierwsze wyróżnienie Kreativ Blogger x dwa, otrzymałam od Danusi -

pierniczekiczekolada.bloog.pl

 

Drugie wyróżnienie Kreativ Blogger, otrzymałam od Ismenki -

szimena.bloog.pl

 

Trzecie wyróżnienie Kreativ Blogger, otrzymałam od Wibo -

wibo.bloog.pl


    



 

 

 

 

 

Kochani, dziękuję pięknie...serce

 

Przeczytałam na bloogu u Wibo, że regulamin każe wytypować następne osoby do wyróżnienia Kreativ Blogger.

Trudna sprawa.

Po pierwsze - z niektórymi „prikazami" jestem na bakier.

Po drugie - uważam, że każdy z blogujących zasługuje na wyróżnienie.

Toteż bez chwili zastanowienia, dzielę się tą nagrodą z Przyjaciółmi z wszystkich bloogów.

 

Żeby nie było - to tamto, od siebie dokładam moją Kapliczkę( Grotę), którą ubrał  kwieciem wiosennym,  najlepszy fotograf - Jakub Sosnowski.

 

  

Gdy w pobliskim Klasztorze Sióstr Służebniczek NMP. odbywają się rekolekcje,  to właśnie przy tej Grocie wierni zbierają się na nabożeństwa majowe.
To stąd , po naszych górkach, dolinach niesie się echem Litania Loretańska i pieśń - "chwalcie łąki umajone,
góry, doliny zielone,
chwalcie cieniste gaiki,
źródła i kręte strumyki".

 


Podziel się

komentarze (5) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 25 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  421 476  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

O mnie

Kobieta po słonecznej stronie jesieni.
Wrażliwa, ufna, tolerancyjna.
Ma rodzinę, cieszy się wnukami.
Szanuje każde Boże stworzenie.
Żywiołowo i skutecznie reaguje na krzywdę wyrządzaną dzieciom, osobom starszym i niepełnosprawnym.
Lubi dobrą książkę, film, muzykę.
Nie przepada za osobami zarozumiałymi, wulgarnymi, złośliwymi.
Nie lubi "obczyzny"w języku polskim.
Czyli - "nie taki diabeł straszny, jak go malują".

O moim bloogu

Bloog poświęcony Literaturze z dominacją Poezji mojej i innych autorów.W kategorii Owo i To, opowiadam o życiu najbliższych. Fotografuję, i mam nadzieję, że coraz lepiej.

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: