Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 191 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Chwila...

sobota, 28 kwietnia 2007 14:39

w parku na pustej ławce

z blejtramem na kolanach

przysiadła chwila czasu

 

zerkam malarce przez ramię

na dole rwące potoki

dalej w tle górskie granie

siostry dwie

 

wiem że mocarna jest

ruszy skały z posady

posadzi obok siebie

wonią kasztanów przygarnie

 

 

nie zgubmy jej

 


Podziel się

komentarze (11) | dodaj komentarz

***

czwartek, 26 kwietnia 2007 16:16

zapraszasz na wyspę magiczną

szczęśliwą z samego imienia

nie cierpię hiperiluizji

wolę ząbek istnienia

 

 

zawołasz - sadzę jabłonie

pomogę otrząsnąć znużenie

przywiozę kosze z wikliny

na jabłka i zwykłe cienie


Podziel się

komentarze (3) | dodaj komentarz

Odpust Cząstkowy.

środa, 25 kwietnia 2007 14:37
Kościółek,to ogromna,nowoczesna bryła na pokaźnym wzgórzu,strzelistość wież,prawie dotyka chmur.Mamy okazję to wszystko podziwiać,ponieważ kościół wypełniony po brzegi i wiekszość jak my,odpust odprawi na zewnątrz.Z wywodu Ellen dowiaduję się,że głównym Celebrantem będzie Pleban znany na całym świecie,coś"ala - ks.Jankowski",stąd tylu wiernych,bardziej ciekawych człowieka niż reszty.Ellen solidarnie dotrzymuje nam towarzystwa,czasem wyciąga głowę ponad tłum, myślę że wypatruje Eduardo.Msza rozpoczęta,wszystko toczy się normalnym rytmem,kramy uginają się od łakoci,różnych piszczałek,dzieciaki korzystając ze skupienia rodziców,baraszkują na całego.Agnes stając na paluszkach oznajmia - jest Eduardo! O tam pod drzewem.Miejsce cieniste i drzewo podporą nie lada.Zaczyna się kazanie,Ellen rusza w kierunku drzwi.Ma w Świątyni swoją ławkę,musi wejść,inaczej nie poczuje odpustu.Kapituluje,spocona,lekko pognieciona wraca.Wiesz,tam nawet małego palca nie wciśnie.Czas na Komunię,księża wychodzą na plac,Eduardo obok,wszystko wydaje się po kolei. Znowu czuję szczypańca,słyszę ciche mamo - Eduardo przyjął Komunię,przecież od niego jeszcze cuchnie...Nakazuję dziewczęciu spokój wewnętrzny,nie nam sądzić,komu i za co odpust się należy.Czas na uroczystą procesję,tłumy wylegają na kościelny plac,widzę Celebranta - normalny człowiek,okrzyknięty złotym,ze złotej parafii,kościoła złotem kapiącego.Normalny człowiek.Koniec odpustu,Ellen z Eduardo zapraszają nas na obiad.Agnes protestuje,wręcz domaga się powrotu do domu.Syn udaje głuchego.Ellen prosi,byśmy wracając do siebie,zabrali drugiego z sobotnich biesiadników.Ulegamy,jesteśmy z powrotem u gospodarzy.CDN...
Podziel się

komentarze (4) | dodaj komentarz

Odpust Zupełny

poniedziałek, 23 kwietnia 2007 15:20
Cudna pora roku,wczesny ranek,ptaszki śpiewają,jedziemy na odpust do Ellen i Eduardo.Przed nami kawał drogi,kaszlaczek składaczek syna,spisuje się całkiem,całkiem...Rozmawiamy nie tyle o odpuście,co o zbiżających się zaślubinach mojego syna z piękną Agnes,która,acz z niewielkim etuzjazmem,jedzie razem z nami.Przybyliśmy na godzinę przed mszą.Krótka piłka - wpadniemy do gospodarzy.Dzwonimy raz,drugi,trzeci.W tym domu musiało wydarzyć się coś złego.E tam mówi syn,u Ciebie zawsze na czarno.Napad odpada,może gaz i sama nie wiem co jeszcze...Z nosem na szybie jest Ellen.Odemknęła,wytrzeszczyła oczy,przyjechaliśmy na odpust zagaiłam.U was telefony odcięli!Tu się umawia!(Odpuściłam).Kurcze pieczone zapomniałam.Co roku jesteśmy w tym dniu,myślałam...Co myślałaś!Wiesz że przy obcych,nie lubię pokazywać się w stanie surowym.(Odpuściłam).W tej chwili poczułam mocnego szczypańca w okolicy prawego posiedzenia i dosłyszałam głos - mamo uciekajmy.(Odpuściłam).Mamo?Toż pierwszy raz dziewczę mnie tak nazwało.Jeszcze przed drzwiami,bo Ellen całą surowizną,tzn.wykwintnym szlafroczkiem i głową uzbrojoną w wałki zapychała wejście,syn zapytał - możemy wejść?Jak już jesteście to wchodżcie.(Odpuściłam).Popchnęłam swoich w kierunku pierwszego poziomu,czyli kuchni.By rozlużnić napięcie,zapytałam Ellen czy mogę zrobić herbatę,gdzie Eduardo.Herbatę! U mnie wody nie brakuję! Taki afront mi tu czynisz!(Odpuściłam).Ellen ugościła herbatką,wypiliśmy,dyskretnie spojrzałam na zegarek,czasu do mszy nie wiele.Eduardo!Jedziemy na odpust.Wiesz, panowie odpustowali do drugiej w nocy,jacy panowie?Znam jednego pana i władcę,który chwiejnym krokiem skrada się w stronę łazienki.Drugiego biesiadnika Ellen nie zdołała doprowadzić do pionu.Po Eduardo,do łazienki wpada Ellen,wychodzi ugotowana,trzeba przyznać,nie do poznania.Fioki każdy na swoim miejscu,tudzież tapeta równo rozprowadzona,ma się tę smykałkę...O wyglądzie Eduardo nie napiszę,czas do kościółka.CDN...
Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

Mój Czarnolas

niedziela, 22 kwietnia 2007 15:43

syta lipcem kwieciem wabi

moja lipa zalotnica

 

brzęczą roje pracowite

garnce miodu hen unosząc

 

gość strudzony odpoczywa

w chłodnym cieniu

 

jak cię zowią przyjacielu

 

mruczy odurzony wonią

pooddychaj Czarnolasem

to możliwe - Janów wielu

 

 

a lipy przez wieki te same


Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

***

sobota, 21 kwietnia 2007 16:25

pod samą powierzchnią myśli

przedziera się rozdział ostatni

osacza życie

gdy zbyt często się kusi

i wyprowadza w pole

karty nie zapisane

 

 

wracają jak bumerang

na swoje miejsce w szeregu

piszą się epilogiem

o sensie słońca a cienia

nucie bez fałszu zagranej

 

harmonii brzegów

 

 

 

 


Podziel się

komentarze (9) | dodaj komentarz

Ech Jadźka!

piątek, 20 kwietnia 2007 18:49

Mieszka na wyspie w pięknej rezydencji.Sama nie wie na ilu metrach kwadratowych,bo stale coś dobudowuje.Po świecie lata samolotami,w miejscu ma dla siebie trzy przedniej marki samochody.Ubiera się u najlepszych kreatorów mody,nie zliczy precozjów,futer,itp.Dom prowadzą odpowiednio przyuczone osoby,w sumie dziesięć sztuk.Kocha zwierzęta,żadnego nigdy nie pogłaskała,boi się brzydko pachnieć.Lubi spoglądać na dwoje urodziwych dzieciaków bawiących się w sąsiednim ogrodzie,robi to ukradkiem.Ma męża który pracuje na dwóch kontynentach,z tej racji w domu bywa gościem.Ich rozmowa zwykle dotyczy stanu kont,próby innej konwersacji,kończą się ciężką migreną Pani.Skruszony małżonek stawia na nogi cały dom,sprowadza medyków,pakuje bagaże i odlatuje.Wtedy dzwoni do starego kraju.Nie pyta co u nas,nie słucha,rozmowa zawsze jednakowa - Jadziuchna bladziutka,cierpiąca,nieszczęśliwa,może na Wielkanoc zadzwoni do mamy.Nie zadzwoniła,mama świąt nie doczekała.Podobnie było z ojcem,ten krócej czekał,zmarł osiemnaście lat przed mamą.Ech Jadźka!Blada twoja twarz,blade życie...Zabieraj męża,przylatuj do chałupy.Tu pamięć odzyskasz,zarumienisz się,zabiorę Cię do ciucholandu,na mnie możesz liczyć - z jednego gniazda jesteśmy. 


Podziel się

komentarze (27) | dodaj komentarz

***

czwartek, 19 kwietnia 2007 18:55

chodż ze mną na huśtawki

pobujamy w obłokach

na dużych spojrzymy z góry

 

niech się nikt nie waży

sprowadzać nas na zięmię

chcemy się trochę pośmiać

popatrzeć -

 

 

z góry inaczej...


Podziel się

komentarze (3) | dodaj komentarz

***

środa, 18 kwietnia 2007 21:15

Nie trzeba mieć pieca chlebowego

żeby zobaczyć tłum cieni chwiejnych

i dziurawe sakwy

 

 

 

wystarczy mieć ręce podobne wiatrakom

nie ustawać w mieszaniu zakwasem chleba

ochoty pracy

 

 

 

wyjść do odurzonych

zapachem skórki rumianej

rwać po kawałku

dzielić kęsami kołaczy

                   Dedyk - "Tęczy"


Podziel się

komentarze (1) | dodaj komentarz

***

poniedziałek, 16 kwietnia 2007 16:57

w objęciach nocy tych

nie ma zwiastowania

po naręcze strachu

okna nie otworzę

 

zielone przytulam do dnia

S.O.S na viwat ślę

 

 

daruję klamce czas -

        zrobi swoje


Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 25 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  0  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

O mnie

Kobieta po słonecznej stronie jesieni.
Wrażliwa, ufna, tolerancyjna.
Ma rodzinę, cieszy się wnukami.
Szanuje każde Boże stworzenie.
Żywiołowo i skutecznie reaguje na krzywdę wyrządzaną dzieciom, osobom starszym i niepełnosprawnym.
Lubi dobrą książkę, film, muzykę.
Nie przepada za osobami zarozumiałymi, wulgarnymi, złośliwymi.
Nie lubi "obczyzny"w języku polskim.
Czyli - "nie taki diabeł straszny, jak go malują".

O moim bloogu

Bloog poświęcony Literaturze z dominacją Poezji mojej i innych autorów.W kategorii Owo i To, opowiadam o życiu najbliższych. Fotografuję, i mam nadzieję, że coraz lepiej.

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: