Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 190 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Życie człowieka nie jest "zabawą w ciuciubabkę".

poniedziałek, 29 marca 2010 11:00
   Życie ludzkie przypomina rzekę zmierzającą ku morzu przez różne okolice, wśród stale zmieniających się krajobrazów. W jednym miejscu nurt jest spokojny, w innym porywisty, pełen wirów i progów wodnych. W górnym biegu woda płynie szybko, a niżej prąd wydaje się zanikać wśród szerokich rozlewisk. Jednego roku woda w rzece opada i niemal wysycha, kiedy indziej znów występuje z brzegów zalewając okoliczne łąki. Cały czas niezmordowanie zmierza ku morzu, choć nie wiadomo, co czeka ją za kolejnym zakretem.
   Tak jak rzeka, która nie zna swojej przyszłości, nie wiemy, co czeka nas za kolejnym zakrętem naszego życia. Nie wiemy co przyniesie nam kolejny rok, a nawet kolejny dzień. Jesteśmy zaskoczeni, gdy nagle umiera ktoś z rodziny lub przyjaciół. Dziwimy się, gdy spotykają nas kłopoty rodzinne lub finansowe. Okoliczności naszego życia zmieniają się z każdym dniem i nie potrafimy odgadnąć, dokąd zaprowadzi nas kolejna zmiana.
    Gdy dobrze uświadomimy sobie znaczenie tej analogii, zrozumiemy jak bardzo potrzebne jest nam zaufanie i złożenie nadziei w Bogu. Na każdym kroku przekonujemy się, że nie jesteśmy w stanie zapanować nad własnym życiem i wydarzeniami, które czasem są dla nas sprzyjające, a czasem bardzo trudne. Dlatego właśnie starajmy się nauczyć ufać Bogu, który nad wszystkim panuje, który nas kocha i dba o to, by wypełnił się w naszym życiu Jego plan. Tylko w ten sposób, poddając się z ufnością Jego prowadzeniu, dotrzemy bezpiecznie do celu naszej wędrówki, jak rzeka, która po pokonaniu wszystkich przeszkód wpada wreszcie do morza.






 

      


Z okazji Świąt Wielkiej Nocy
życzę wszystkim
Radosnego Alleluja.





Podziel się

komentarze (22) | dodaj komentarz

Satyrycznie o "Babach" wielkanocnych

niedziela, 28 marca 2010 15:30

Od świtania pieszczę „Baby”

by przypadkiem nie oklapły

 

Oklapnięte nie smakują

gdyż zakalcem w zęby kłują

 

Dmucham, chucham na zachętę

rosną „Baby” jak najęte

 

Już wyrosły do pół metra

"Alleluja" – buch do pieca!

 

Czyś ty babo oszalała?

piekarnika nie podgrzałaś!

 

Pluje chłop babie za uchem

a masz! – dostał w dzioba kluchem

 

Babie nerwy nie puszczają

"Alleluja" – leci jajo…!

 

Za nim drugie, trzecie, czwarte,

wszystkie jaja chłopa warte!

 

Lepiej „Babek” nie kosztować

niż w nerwicę się wpakować!

 

Zabiorę się za mazurki

"Alleluja" – będzie z górki!

 

 

 


Podziel się

komentarze (4) | dodaj komentarz

Był taki dzień

piątek, 26 marca 2010 7:47
Na łąkach grały świerszcze.
W przydrożnych rowach liliowiały osty,
dzika cykoria pyszniła się
nadmiarem błękitnych kwiatów,
wiatr kołysał zwodniczo kity szaleju,
a dzwonkowata miodunka kusiła owady
słodkim zapachem.

Ojciec przeskoczył rów
i szorstą dłonią przewiódł po dojrzewającej pszenicy.
Wyłusknął z kłosa twardniejące ziarenko,
rozgryzł, posmakował
i uśmiech rozjaśnił poczciwą twarz:
- Słodkie!

Będzie chleb.


Podziel się

komentarze (14) | dodaj komentarz

Bezsens i nadzieja

środa, 24 marca 2010 10:40
   Do jednego z tygodników katolickich, pewien młody człowiek napisał list następującej treści:
   "Chrześcijaństwo podniosło nadzieję do godności cnoty, i to podobno teologicznej. A ja byłbym raczej skłonny przyznać rację przysłowiu ( przysłowia są podobno mądrością narodów), że nadzieja jest matką głupich. Nie do innych wniosków doprowadziły mnie moje własne doświadczenia".
    Autor listu wyraził swą życiową postawę dosyć skrajnie. Problem jednak nadziei czy beznadziejności jest o wiele głębszy. Wywiera ogromny wpływ na życie i działanie człowieka. Przeczytajcie dwa podane niżej teksty i osądźcie, która z postaw wydaje wam się bardziej ludzka i którą z nich obralibyście za swoją postawę życiową.

   Albert Camus (1913 - 1960), pisarz egzystencjalny, w swej powieści " Dżuma", w obrazie zamkniętego miasta nawiedzonego zarazą przedstawia swoje poglądy na egzystencję ludzką. Ukazuje jej bezsens płynący z braku nadziei.

   Po wielkim, dzikim porywie pierwszych tygodni, nastąpiło przygnębienie, które błędem byłoby brać za rezygnację, było ono jednak rodzajem prowizorycznej zgody.
   Nasi współobywatele weszli w ten rytm, przystosowali się, jak to się powiada, nie sposób bowiem było postąpić inaczej. Naturalnie, zachowali jeszcze postawę nieszczęścia i cierpienia, lecz nie czuli już ich ostrza. (...) Ci, którzy mieli jakieś zajęcie, wykonywali je w tempie dżumy, skrupulatnie i bez hałasu. (...) Jeśli aż dotąd zaciekle oddzielali swoje cierpienie od wspólnego nieszczęścia i nadziei, teraz zgadzali się na ich pomieszanie. Pozbawieni pamięci i nadziei, ulokowali się w teraźniejszości. Doprawdy, wszystko stało się dla nich teraźniejszością. Dżuma odebrała wszystkim siłę miłości, a nawet przyjaźni, trzeba to powiedzieć. Miłość bowiem żąda odrobiny przyszłości, a myśmy mieli tylko chwile.
(A. Camus, Dżuma, s. 165 - 166).

    W roku 1970 ukazał się dramat Aliny Nowak pt. "Oratorium Oświęcimskie". Napisany on został na podstawie autentycznego raportu Stanisławy Leszczyńskiej, która od roku 1943 jako więźniarka pełniła w obozie funkję położnej. Wbrew przepisom obozowym, z narażeniem własnego życia, pozostawiała niemowlęta przy matkach. Dzięki jej poświęceniu w tym piekle bezsensu coś się zmieniło w życiu obozowych matek.

    Od maja 1942 r. sytuacja na sztubie położnic uległa pewnej zmianie. Przez krótki okres wydawało się nawet, że dla matek i dzieci z obozowej sztuby zaświtała nadzieja. Niemowlęta po urodzeniu pozostawiano przy matkach! Oczekujące teraz rozwiązania kobiety nie zjadały swoich racji chleba. (...) Za uskładany chleb mogły zorganizować prześcieradło. Darły je potem na strzępy przygotowując pieluszki, a czasem nawet... koszulkę. Nie było takiej matki, która by się nie łudziła, że jej dziecko przetrwa. (...) W ciągu dwóch lat na sztubie położniczej odebrałam ponad trzy tysiące porodów. Wszystkie dzieci urodziły się żywe. Ich celem było żyć.
Obóz przeżyło - trzydzieści!
(A. Nowak, Oratorium Oświęcimskie, s. 20 i 26)

    Życie bez nadziei traci sens. Człowiek poddaje się bezwolnie losowi. Natomiast nawet mała iskra nadziei pozwala człowiekowi pozostać sobą, przetrwać i walczyć o dobro.

    Matką głupich cię nazwali, nadziejo
    Ludzie podli, ludzie mali, nadziejo!
    Choć się z ciebie natrząsają, głośno śmieją,
    Ty nas jedna nie opuszczaj, nadziejo!
     Prowadź nas, nadziejo,
     W ciemny czas, nadziejo!
     W mrocznej mgle wyczaruj
    Iskrę wiary
    (Fragment piosenki Jana Pietrzaka wykonywanej w kabarecie)

    Czy istnieje nadzieja, która nigdy nie zawiedzie człowieka?

    Być może nie znajdujemy się obecnie w tak trudnej sytuacji jak chrześcijanie pierwszych wieków, jak zadżumieni  w Oranie czy na miejcu Stanisławy Leszczyńskiej. Nigdy jednak nie wiadomo, czy nie staniemy w swoim życiu wobec podobnie ciężkiej próby wiary i nadziei. Spotykamy się jednak z ludźmi, nawet wśród swoich bliskich, którzy stają przed tragicznym problemem kalectwa, nieuleczlnej choroby, śmierci kogoś z rodziny, czy też wobec bolesnej krzywdy. Może nie rozumiejąc nadziei ludzkiej, chrześcijańskiej, bliscy są załamania i utraty sensu życia. Czy nie powinniśmy stawać się dla nich znakiem wiary i nadziei?

Podziel się

komentarze (4) | dodaj komentarz

Może Cię spotkać wszędzie...

poniedziałek, 22 marca 2010 9:09
może cię spotkać na nieparzystej stronie biblii
na parzystej stronie ulicy
na boisku na klęczniku lub przy stole
w neogotyckiej kaplicy albo w kinie
miejsca i meble nie odgrywaja większej roli
idzie o osobę całkiem niezależną
nieraz nawet nie wiesz że już się spotkałeś
nie wiesz czym była cisza która w ciebie weszła
podobna do wieczoru po ulewnym deszczu
czym było światło jak kręgi na wodzie
albo szaleńcza radość wirująca w sercu
jak taniec

Podziel się

komentarze (9) | dodaj komentarz

Przerwa

piątek, 05 marca 2010 9:41
Informuję moich Przyjaciół i wszystkich czytaczy,
że funduję sobie przerwę w prowadzeniu bloga.
Pozdrawiam Was serdecznie... I do zobaczenia za czas...



Melancholia
Paul Serusier (1864 - 1927)

Podziel się

komentarze (36) | dodaj komentarz

Niektórzy mężczyźni to jednak idioci - z humorem panowie, z humorem...

środa, 03 marca 2010 15:38
Rozwód - bolesna rzecz. 

Pewna kobieta, krótko po rozwodzie, spędziła pierwszy dzień smutna,

 pakując swoje rzeczy do pudeł i walizek, a meble do wielkich skrzyń.
 Drugiego dnia przyszli i zabrali jej rzeczy i meble.
 Trzeciego dnia usiadła na podłodze pustej jadalni, włączyła
 spokojną muzykę, zapaliła dwie świece, postawiła półmisek z dwoma
 kilogramami krewetek, talerz kawioru i butelkę zimnego białego wina i
 przystąpiła
 do konsumpcji, aż już więcej nie mogła.
 Gdy skończyła jeść, w każdym pokoju rozmontowała pręty karniszy,
 pozdejmowała z końców zatyczki i do środka włożyła połowę krewetek i sporą
 porcję kawioru, po czym ponownie umieściła zatyczki na końcach karniszy.
 Potem zrezygnowana cicho wyszła i pojechała do swojego nowego lokum.
 Gdy mąż wrócił do domu, wprowadził się z nowymi meblami i z nową
 dziewczyną.
 Przez pierwsze dni wszystko było idealne. Jednak z czasem dom zaczął
 śmierdzieć.
 Próbowali wszystkiego! Wyczyścili, wyszorowali i przewietrzyli cały
 dom.
 Sprawdzili, czy w wentylacji nie ma martwych myszy i wyprali dywany.
 W każdym kącie powiesili odświeżacze powietrza. Zużyli setki puszek
sprayów odświeżających. Nawet wykosztowali się i wymienili wszystkie
 drogie dywany.
 Nic nie działało.
 Nikt nie przychodził do nich w odwiedziny, robotnicy nie chcieli
 pracować w domu, nawet służąca się zwolniła.
 W końcu były mąż kobiety i jego dziewczyna zdesperowani musieli się
 wyprowadzić. Po miesiącu nadal nie mogli znaleźć nikogo, kto
 zechciałby kupić cuchnący dom. Sprzedawcy nie chcieli nawet odbierać ich
 telefonów.
 Zdecydowali się wydać ogromną sumę pieniędzy i kupić nowy dom.
 Eks-małżonka zadzwoniła do mężczyzny w sprawach rozwodu i zapytała
 go, co słychać. Odpowiedział, że dobrze, że sprzedaje dom, ale nie
 wyjaśniając jej prawdziwej przyczyny.
 Wysłuchała go ze spokojem i powiedziała, że bardzo tęskni za domem, i
 że porozmawia z prawnikami, aby uporządkować sprawy w papierach w taki
 sposób,by odzyskać dom.
 Mężczyzna, sądząc, że jego eks nie ma najmniejszego pojęcia o
 smrodzie, zgodził się odstąpić jej dom za jedną dziesiątą rzeczywistej
 ceny,
 o ile ona podpisze umowę tego samego dnia. Przystała na to i w ciągu
 godziny
 dostała od niego papiery do podpisania.
 Tydzień później mężczyzna i jego dziewczyna stali w drzwiach starego
 domu, patrząc z uśmiechem, jak pakowano ich meble i wsadzano na
 ciężarówkę, by zabrać je do nowego domu...
 ...łącznie z karniszami.


Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

Radość" stworzenia" z dokopania bloogowiczowi

wtorek, 02 marca 2010 11:06
Do stu wyliniałych grzechotników! Czy tak ma wyglądać radość z tworzenia czegokolwiek na własnych blogach?

Ostatnio mamy do czynienia z plagą gorszą niż były plagi egipskie. Anonimowi trolle wypisują obraźliwe komentarze, nie licząc się z niczym i z nikim.

Mnie też dość często kopie taki zaszczyt. Ostatnio jakiś "zniesmaczony" zarzucił mi zbyt wielkie parcie na pióro i delikatnie nazywając - brak czegokolwiek, co można by nazwać konstruktywnym przekazem, nadającym się do strawienia.
Trzeba przyznać, że był to jeden z inteligentniejszych komentarzy, bowiem zdarzają się i takie, gdzie jestem obrzucana błotem.


I co? A no nico. Usuwam, banuję, a po kilku dniach, od nowa Polska Ludowa.
Nie powiem, że mnie to nie wkurza. Wkurza mnie i to jeszcze jak. Gdybym takiego " zniesmaczonego" dorwała, wlałabym mu pół literka gorzałki żołądkówki na poprawę apetytu!


Na razie wyrzucam, banuję i olewam intruzów cieplutkim moczem. Wszyskim, którzy mają do czynienia z takimi wirusami, doradzam czynić tak samo.

Dla pocieszenia dodam, że na innych portalach pisarskich jest o wiele gorzej, a przecież tam pisarze i poeci całą gębą.Tacy, co pisaninę blogową uważają za gorszy sort. Tam dopiero się dzieje...!


Podziel się

komentarze (12) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 25 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  421 455  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

O mnie

Kobieta po słonecznej stronie jesieni.
Wrażliwa, ufna, tolerancyjna.
Ma rodzinę, cieszy się wnukami.
Szanuje każde Boże stworzenie.
Żywiołowo i skutecznie reaguje na krzywdę wyrządzaną dzieciom, osobom starszym i niepełnosprawnym.
Lubi dobrą książkę, film, muzykę.
Nie przepada za osobami zarozumiałymi, wulgarnymi, złośliwymi.
Nie lubi "obczyzny"w języku polskim.
Czyli - "nie taki diabeł straszny, jak go malują".

O moim bloogu

Bloog poświęcony Literaturze z dominacją Poezji mojej i innych autorów.W kategorii Owo i To, opowiadam o życiu najbliższych. Fotografuję, i mam nadzieję, że coraz lepiej.

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: