Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 190 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Do moich Przyjaciół.

poniedziałek, 18 lutego 2008 9:29

Nie ja wybrałam taki świat.To on mnie wybrał i nie ma tu mowy o żadnej drodze na skróty.O chwili na odpoczynek,tak potrzebny do dalszego wędrowania.Jestem udręczona po koniuszki palców.Nie ma takiej skorupy,gdzie mogłabym poczuć się lepiej,bezpieczniej.Narazie nie mogę pisać - nic nie mogę. Niektórym z was,trudno bedzie zrozumieć moje - bez składu i ładu.Niektórzy nie będą się dziwić, ponieważ są w temacie.Wszystkich proszę:w miarę swoich możliwości ślijcie w moją stronę przyjazne myśli.A może uda się?...Moi drodzy,dziękuję za dotychczas...Pozdrawiam!


Podziel się

komentarze (34) | dodaj komentarz

***

piątek, 15 lutego 2008 18:36

Tak dalecy

a na wyciągnięcie dłoni

między nocą a dniem

życie przesiewamy

sitem czasu

- między spojrzeniem a oddaniem

graniczy szleństwo

istnienia

- między szczęściem a klęską

stąpamy obok

w ogrodzie zamyśleń

koło ratunkowe słów

zamykamy

kotwicą ust

i krzyk radości

jak przypływ morza

na powrót bliskości.


Podziel się

komentarze (5) | dodaj komentarz

Miłość wiele imion ma.

czwartek, 14 lutego 2008 10:59

                                                          Dunajcowo...

 

Dolina Dunajca. Cudowny,sielski widok.Lesiste wzgórza,miedzy którymi prześlizguje się zwinna rzeka.Malownicza szachownica pól nabiera głębi kolorów od zachodzącego słońca.Wysmukłe tyczki oplecione pędami fasoli rzucają długie cienie,jak setki słonecznych zegarów odmierzających czas w niezmienionym od stuleci rytmie.Ta kraina kryje w sobie niejedną tajemnicę.Powiadają niektórzy,że uważny wędrowiec - przy odrobinie szczęścia - może zobaczyć niejedno...Osobliwie o zmierzchu lub nad ranem,gdy znad Dunajca ciągną kłęby wilgotnej mgły.Unoszą się wraz z nimi dymy dawnych ognisk popasających tu niegdyś karawan,słychać skrzyp osi wyładowanych po brzegi wozów,parskanie koni. W nadrzecznych oparach snuja się cienie kupców wożących tym traktem w różne strony sól,oliwę,bielone płótna i wschodnie tkaniny.To za ich sprawą złocisty jantar,ciskany hojnie na brzegi Bałtyku,zamieniano na słodkie małmazje i aromatyczne węgrzyny.To oni rozkładali na czchowskim rynku swoje towary,targowali,sprzedawali i jechali dalej zaopatrzywszy się w zwoje najprzedniejszego miejscowego sukna...A jeśli dobrze wytężyć wzrok i słuch - może doleci nas nawoływanie straży nocnych z baszt! Melsztyna, Czchowa,a nawet odległego Tropsztyna czy Rożnowa -warowni,które czuwały nad bezpieczeństwem okolicy.W nocnej ciszy głos się niesie po wodzie szeroko.

  Zjawisko to zwykle trwa tylko chwilę,do momentu,aż mgła rozjaśni się perłowym blaskiem.To słońce - tak samo dziś,jak przed wiekami,niezmiennie wita zieloną dolinę i zaspane jeszcze wzgórza.Pośpiesznie złoci łuskę przeciągającego się Dunajca.Pogania wiatr,który usiłuje przywrócić do ładu rozczochrane zarośla wikliny i zmierzwione kępy sitowia.Zagląda w okna niewielkiego kościółka,który przycupnął na pagórku wśród drzew.Z obrazu tajemniczo uśmiecha się Madonna otoczona różami...Wiatr mocuje się z sygnaturką na wieży.Już czas.Zaraz przyjdą tu ludzie i poniesie się nad wodami pieśń "kiedy ranne wstają zorze..."Bo wypada zacząć dzień w zgodzie z Bogiem,ze słońcem,przyrodą...A ludzie tu prości i piekni jak sama natura.Pracowici,gościnni,honorowi...Jak Dunajec toczy swe wartkie wody szlifując kamienie,mieląc żwir i urzyźniając pola,tak i oni tym samym rytmem od wieków - lepiej lub gorzej - spokojnie realizują swój mrówczy trud.Choć czasem zdarzają się chwile grozy.Rzeka wzbiera,sroży się,grozi - wtedy kończą się żarty.Niejeden stracił dobytek,zdrowie,a nawet życie...Tak bywa i między ludźmi.Jednak zawsze po burzy nastaje piekny dzień.

 


Podziel się

komentarze (17) | dodaj komentarz

Miłości...

środa, 13 lutego 2008 18:08

Miłości nie mówię do widzenia

Bo tak wybrałam sama

Świat jest tym co się nie zmienia

Tylko w głowach przewraca się nam

Miłości nie mówię dobranoc

Bo nie chcę jeszcze spać

Noc jest tym co przesypiamy

Nie widząc piękna gwiazd

Miłości mówię dzień dobry

By zbliżyć się do dnia

Choć dzień nie zawsze jest dniem

Czasami nocą w środku dnia


Podziel się

komentarze (4) | dodaj komentarz

Człowiek![...] To brzmi dumnie.

wtorek, 12 lutego 2008 14:40

Bo dobry człowiek w mętnym zdarzeń tłumie,

prawdziwą ścieżkę zawsze znaleźć umie:

 

Człowiek potrzebuje człowieka,żeby być człowiekiem.

 

Dobro rodzi się wtedy,gdy ludzie zapominają o sobie.

 

Egoizm nie polega na tym,że żyje się tak,jak się chce,

lecz na żądaniu od innych,by żyli tak, jak my chcemy.

 

Mów do człowieka o nim samym,a będzie cię słuchał godzinami.

 

Człowiek jest niemadry.Jeśli nie ma zmartwień,to je sobie wymyśla.

 

Człowiek nie jest nigdy tak piękny jak wtedy,gdy prosi o przebaczenie

lub gdy sam przebacza.

 

Gdy człowiek nie ceni czegoś bardzej od życia,

to życie to niewiele jest warte.

 

Doskonałość jest miarą nieba,dążenie do doskonałości

jest miarą człowieka.

 

Najważniejszą godziną jest zawsze ta obecna!

Najważniejszym człowiekiem jest zawsze ten,

który akurat stoi przede mną!

 

Dziełem najkonieczniejszym jest zawsze miłość.

 

Człowiek potrzebuje drugiego człowieka więcej niż chleba i wody.

 

Człowiecze! Popatrz,coś zrobił przez Tysiąclecia?


Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

***

poniedziałek, 11 lutego 2008 13:03

*

Niech rozbłyśnie tysiąc świec

w moim ogrodzie marzeń

niech zakwitnie tysiąc pąsowych róż

w blasku migocących świec

niech popłynie cicho tęskne tango

ze starego gramofonu

Tysięce gwiazd niech zapłonie

na ciemnym granacie nieba

i rozświetli drogę

pogubionym tańczącym cieniom

I choć nie było

ani jednej świecy zapalonej

nawet jednej róży pąsowej

i tak cicho zgasły

na tej drodze

prowadzącej do nikąd.


Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

Apolonia - moje imię.

sobota, 09 lutego 2008 17:44

Jeszcze przed urodzeniem,mama wybrała mi imię Alina.Czy wiedziała,że jej pierworodnym dzieckiem będzie córka?Oczywiście,że nie wiedziała.Wtedy o badaniu USG,nawet wróble nie ćwierkały.Po prostu chciała mieć Alinę,Alusię,Lusię,i Bóg dał córkę.Ponieważ w tych czasach umieralność noworodków była bardzo duża,dlatego już w 7 dniu życia chrzestni na piechotę ponieśli mnie do kościoła.Śp.ksiądz Piotr, usłyszawszy jak ma mnie ochrzcić,stwierdził,że takiej świętej w swoich zbiorach nie posiada i wybór innego imienia zlecił moim chrzestnym.Myślę,że przerażenie tych biedaków zmiękczyło serce kapłana, bo postanowił  sam wybrać imię.Po kolejnej weryfikacji świętych, ochrzcił mnie Apolonia,tłumacząc,ileż to zalet posiada moja patronka - Apolonia - męczennica za wiarę - patronka od bólu zębów.Podobno,całą powrotną drogę chrzestni powtarzali,Apolonia, Apolonia,a w rezultacie zapamiętali tylko tyle,że dziecko ochrzczone,ale inaczej. I mama za żadne skarby nic więcej z nich nie wydusiła.Pod koniec pierwszego roku mojego życia,do naszego domu zawitał listonosz z wezwaniem do szczepienia przeciw durowi brzusznemu. Na karteluszku oprócz Apoloni wszystko się zgadzało,więc chcąc nie chcąc,mama wezwanie przyjęła.Drodzy czytelnicy,muszę wam napisać,że śp. ksiądz Piotr miał dziwny zwyczaj piętnowania dzieci z nieprawego łoża,paskudnemi jak mu się wówczas wydawało imionami. Tym sposobem w naszej parafii,gdzie królowały Zosie,Marysie, Jany, Józefowie, byli też,Apolinary, Klara, Maciek i ja. Że się poczęłam z prawego łoża,moja mama złożyła wizytę na plebanii i w wielkim wzburzeniu wygarnęła księdzu to i owo.Dla niej byłam Lusią i tak już zostało.

Tyle z opowiadań mojej mamy.Jak sobie radziłam z Apolonią w dalszym życiu,opiszę innym razem.

                                                                                    9 luty - Apolonii


Podziel się

komentarze (9) | dodaj komentarz

Rodzicom.

piątek, 08 lutego 2008 11:40

Moim rodzicom,którzy już odeszli...

Mojej tęsknocie,która odejdzie razem ze mną.

 

W moim domu do którego nie wrócę,

jest miotła stara,pająk się w niej gnieździ.

Blaski zrzuciły zetlałe koszule

i drżące błąkaja się po ścianach sieni.

 

I jest tam jeszcze fotel wysiedziany

który mi jawi raz ojca,raz matkę.

Tysiące śladów w mą pamięć wdeptanych,

napis na bramie - zły pies - nie przypadkiem.

 

Jeno ten zapach chleba razowego

wolny,nęcący,snuje się po niebie

i nic nie zdoła zamknąć go w czeluści,

a co jest jawą - a co snem - nikt nie wie.


Podziel się

komentarze (5) | dodaj komentarz

Kasa z tego być musi?

czwartek, 07 lutego 2008 12:32

Po co dla takich pisać wiersze,

na wydzielonym kawałku blatu

okradać noce z gwiazd?

Panisko w ciemno potrafi

lokować kopa prosto w serce.

 

- Ty kurna - w kok czesana

za prąd kto zapłaci!

Dzieci byś nie gorszyła -

nie wstyd Ci?

 

Prowadzać się po nocach

z gołymi pismakami -

kasa z tego być musi -

gdzie kasa!

 

O co takiemu chodzi?

chcę przełknąć,strawić -

mieć w tyle...

dawno byliśmy młodzi.

 

Poezja dała grapaka,

niech to szlag!

Grzmotnęłam takiego w łysinę,

skutek z tego być musi!

 

 

Kurka wodna!


Podziel się

komentarze (5) | dodaj komentarz

Najkrótsza i najpiekniesza bajka z problemem.

środa, 06 lutego 2008 13:07

Była sobie raz młoda dziewczyna,

która zapytała pewnego chłopca,

czy chciałby ją poślubić.

 

 

Chłopiec odpowiedział: Nie!

 

 

I dziewczyna...

...żyła szczęśliwie,bez prania,gotowania,

prasowania...

 

 

                    KONIEC.

 

 

Problem jest w tym,że nikt nigdy w dzieciństwie

nam nie opowiadał takich bajek.

 

 

Za to wsadzili nas w gówno po uszy

z tym cholernym ksieciem z bajki!!!


Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 25 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  421 448  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
2526272829  

O mnie

Kobieta po słonecznej stronie jesieni.
Wrażliwa, ufna, tolerancyjna.
Ma rodzinę, cieszy się wnukami.
Szanuje każde Boże stworzenie.
Żywiołowo i skutecznie reaguje na krzywdę wyrządzaną dzieciom, osobom starszym i niepełnosprawnym.
Lubi dobrą książkę, film, muzykę.
Nie przepada za osobami zarozumiałymi, wulgarnymi, złośliwymi.
Nie lubi "obczyzny"w języku polskim.
Czyli - "nie taki diabeł straszny, jak go malują".

O moim bloogu

Bloog poświęcony Literaturze z dominacją Poezji mojej i innych autorów.W kategorii Owo i To, opowiadam o życiu najbliższych. Fotografuję, i mam nadzieję, że coraz lepiej.

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: