Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 717 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Niech się spełni!

czwartek, 31 grudnia 2009 15:40
Życzę Wam i Waszym bliskim



Niech się spełni!

Podziel się

komentarze (4) | dodaj komentarz

Z zakręcenia totalnego...

środa, 30 grudnia 2009 10:34

Zanim się wykręcę z zakręcenia totalnego, i  napiszę coś sensownego, oglądnijcie kilka fotografii ślubnych. Panu, który przysłał mi te „szczęściary”, dziękuję pięknie…Wszystkich pozdrawiam serdecznie…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się

komentarze (12) | dodaj komentarz

Życie kruche jest

czwartek, 24 grudnia 2009 13:05

Śmierć, w okresie przedświątecznym i na okres Świąt Narodzenia Jezusa, powinna być odprawiona na urlop podwójnie płatny, bądź zamknięta w wiezieniu solidnie strzeżonym.

 

Wczoraj,  zadzwonił do mnie znajomy z bardzo smutną wiadomością. Student i licealistka zginęli śmiercią tragiczną w wypadku samochodowym. Młodzi, zdolni, jeszcze dwa tygodnie temu recytowali wiersze (między innymi moje) na spotkaniu z okazji promocji Tomiku poezji „Niebylec słowem malowany”.

 

Panie, dlaczego łamiesz pąki ledwie rozwinięte,a nie wysłuchujesz próśb ludzi starszych, cierpiących, którzy codziennie błagają Ciebie o śmierć. Przecież Ty wszystko możesz, wiec czemu Panie?

 

Nie wszyscy przeżyją te Święta w radości i spokoju…Nie wszyscy.

 

Nie łatwo będzie jednym i drugim rodzicom zmarłych tragicznie, dzielić się wigilijnym opłatkiem, śpiewać radosne kolędy, skoro parę dni temu odprowadzili swoje  Dzieci na cmentarz.

 

Może wypisuję bzdury, ale śmierć młodych ludzi zawsze wyzwala we mnie dziwne reakcje.

 


Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

Życzenia powtórne przyjmijcie...

środa, 16 grudnia 2009 9:34
http://niespodzianka.info/f4c5db2eb66442a1c8b4c4320e4789b9


           


                                

Psalm Wigilii



I
O, dzięki Tobie, Ojcze ludów — Boże,
Że ziemię wolną dałeś nam i nagą,
Ani oprawną w nieprzebyte morze,
Ni przeciążoną gór dzikich powagą,
Lecz jako piersi otworzoną Boże...

II
Więc na arenie tej się nie ostoi
Przeciwnik żaden, jeno mąż bezpieczny —
I ten, co za się nierad szuka zbroi,
Ale zupełny, wcale obosieczny,
Który jak gwiazda w niebie czystym stoi.

III
I za to jeszcze dzięki Ci, o Panie,
Że człek się ówdzie laurem nie upoi „
Ani go wiatrów ciepławych głaskanie
Prze — atłasowi w nicość — i rozstroi
Na drzew i kwiatów motyle kochanie.

IV
Strzeliście w niebo spojrzy on ku Tobie,
Który przez stajnię wszedłeś do ludzkości,
I w grobie zwiędłych ziół leżałeś — w żłobie,
I w porze ziemskich próżnej zalotności,
I kiedy cały świat się tarzał w grobie.

V
Za prawo tedy do Polski obszaru
Dziękujem Tobie, któryś niezmierzony,
Wszech-istny —jednak z obłoków wiszaru
Patrzący na świat w prawdzie rozdzielony
Światło-cieniami czaru i roz-czaru.

VI
I który łaski zakreślisz promieniem
Dzielnicę ludów w czas ludów — chaosu,
Tak, jako morze obszedłeś pierścieniem
I nie rzuciłeś gór na wagę losu,
Lecz najpodlejszym bawisz się stworzeniem.

VII
Do Ciebie, Ojcze Ojczyzn, się podnosim
W tym to ubóstwie naszym bardzo sławnym,
I w tej nadziei, co po skrzydeł osiem
Przybiera co dzień i w płaczu ustawnym,
I w bólach, które tak mdło jeszcze znosim.

VIII
O, dzięki Tobie za państwo — boleści,
I za męczeńskich — koron rozmnożenie,
I za wylaną czarę szlachetności
Na lud, któremu imię jest — cierpienie —
I za otwarcie bram... nieskończoności. 


  * C.K.Norwid


Irenko, dziękuję za niebanalną karteczkę
i za życzenia z serca płynące...





Fotki pięknej rzeczki i kapliczki,


publikuję za zgodą autora tychże fotek.


liryckjeer.bloog.pl


@)-->-->--














    

Podziel się

komentarze (24) | dodaj komentarz

Wigilie moje...

wtorek, 15 grudnia 2009 10:19

         Stoją mi przed oczami Wigilie z lat dziecięcych. Stół wigilijny, choć nie nakryty białym obrusem( mama takowego nie posiadała) i nie zastawiony wymyślnymi potrawami, świecił takim blaskiem, że aż oczęta mdlały. Szelest Opłatka dzielonego matczyną ręką, był tak nabożny, że serca z zachwytu  tonęły…A po wieczerzy kolędy płynęły…z takim błyskiem w oczach i z taką iskrą w sercach dziecięcych, że lampa naftowa przygasała. Zapach srebrnej Jodełki  wypełniał każdy zakątek chaty i był tak intensywny, że miało się w izbie cały las. Śnieg był wytwornie biały, mróz  słodko malował policzki na karmelkowo, a  tabuny gwiazd, wypuszczone tej nocy na niebo, mrugały tak wyraźnie, że nie sposób było pomylić drogę, gdy mama  na Pasterkę nas prowadziła…

      Lata minęły, dzieci urosły, a Wigilie moje... wciąż żywe...

 

     


Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

Życzenia Świąteczne

sobota, 12 grudnia 2009 12:16




W tej karteczce mnogość życzeń,
których tutaj nie wyliczę,
więc podaję pierwsze z kraju -
by Wam się żyło jak w Raju!
W domach waszych niech zagości -
pakiet zdrowia i miłości
i niech będzie taki mocny...
by pozostał całoroczny!

Radosnych Świąt Bożego Narodzenia
i
Szczęśliwego Nowego Roku,

z serca życzy Ismena.





Podziel się

komentarze (11) | dodaj komentarz

Dary

czwartek, 10 grudnia 2009 15:22



Gdy znów się narodzisz Jezu malusieńki,

Nie pozwolę byś drżał z zimna w żłobie nagusieńki.

Wystrugam Ci z serduszek śliczną kolebeczkę,

Wyczaruję  z ciepłych puszków becik i czapeczkę.

 

A gdy Gwiazda prowadząca wyjrzy z niebios bramy,

Powędruję do Betlejem z moimi darami

I złożę je Tobie Dziecię w serdecznej podzięce,

Za największą Miłość świata w ubogiej Stajence.

 

Wiersz napisała moja wnuczka Weronika,

lat - 9.

 


 


Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

Sen, a jawa...

środa, 09 grudnia 2009 11:14
    Gdzież ja nie byłam tej nocy! Najpierw nad wielką wodą. Siedziałam na brzegu i czułam, że mnie pochłania, podaje mi do ręki wiosło, zachęca do porzucenia całego balastu, i do żeglugi. W kierunku wyspy, na której ktoś zbudował schronienie z trzciny, dach pokrywając dodatkowo grubą warstwą powiązanego w snopy sitowia. Dziwne, siedziałam na brzegu, jeszcze nawet nie płynęłam a już widziałam tę budowlę. Na środku było palenisko, nad którym wisiał kociołek. Właśnie palił się ogień ale w pomieszczeniu i nawet na wyspie nie było nikogo. Czyżbym to ja rozpaliła ogień, a może ktoś, kto na mnie czekał, albo w ten sposób dawał znaki? Chyba nawet nie myślałam o tym, po prostu zaczęłam płynąć. Lecz nic, poza żeglugą nie wydarzyło się w tym śnie.
    Po przebudzeniu się, zrozumiałam, że to wszystko dlatego, że szukam schronienia. Ale przecież po przebudzeniu, bo przecież nadal byłam w fizycznym stanie uśpienia, nadal coś działo się z moim snem. Jak nigdy dotąd było spokojnie. Nie widziałam tam siebie, gdy w przeszłości już o czwartej rano spłukiwałam twarz zimną wodą, by rześko ruszyć w dzień. Widziałam tam siebie biegnącą wczesnym rankiem do sasiadki, by pożyczyć parę groszy na bilet dla syna, pomimo tego, że w ojcowskiej kieszeni leżała spora suma pieniędzy. Nie mam pojęcia, czemu aż tak zagubiłam się w tamtym czasie. Może dlatego, że aż tak byłam samotna, może dlatego, że dopadła mnie czerwona melancholia. Dziś już ma inny kolor, ale zagrożenie nadal istnieje. Nie jest ono mniejsze od łaty, którą przypięła mi do pleców rodzina widząc, że piję z dużej szklanki herbatę imbirową. No cóż, to czerwone i to czerwone...
    Spod butów bryzgała woda. Widziałam w niej tęczę. Cudowna tęcza z przewagą koloru zielonego. Może dlatego, że to mój ulubiony kolor? Tęcza prysła, gdy tylko weszłam na podwórze. Tak, tu czekała na mnie próżnia, a może tylko czarny kolor. Taki sen lepiej niech zostanie w polach. I został.
     Zbudziłam się po raz pierwszy od wielu dni zrelaksowana. Ze zdumieniem dostrzegłam, że tym razem spałam w nocnej bieliźnie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdybym nie zobaczyła obok mnie uśmiechniętej siostry, która podaje mi talerz płatków kukurydzianych z gorącym mlekiem. Dla mnie znak, że wracam do siebie.

Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

Czas oczekiwania ...

sobota, 05 grudnia 2009 15:41
                                
Podziel się

komentarze (9) | dodaj komentarz

Barbaro Święta, O Górnikach Pamiętaj...

piątek, 04 grudnia 2009 8:38







Św. Barbara jest jedną z tych świętych, których akta zaginęły. Większość tego, co o niej wiemy, pochodzi ze średniowiecznych legend. Urodziła się pod koniec III w., legenda mówi, że w Nikomedii (dziś Izmid w Turcji) jako córka bogatego i wpływowego człowieka. Według legendy ojciec jej nazywał się Dioskur.

O rękę Barbary, ubiegało się bardzo wielu konkurentów. Dziewczyna posiadała nie tylko pokaźnym posag, ale także obdarzona była wielką urodą i światłym umysłem. Spotykała się z niewielką grupką chrześcijan, którzy ukrywali się wówczas przed prześladowaniami ze strony jednego z najokrutniejszych cesarzy - Galeriusza Waleriusza Maksymina. Ojciec, chcąc uchronić ją przed natrętnymi zalotnikami, a być może także przed wpływami nowej wiary, zbudował dla niej wieżę. Tam urządził jej wygodne mieszkanie, sprowadził liczną służbę i najlepszych nauczycieli. Młoda panna nie rozpaczała jednak z powodu odgrodzenia od świata.

Samotność i spokój sprzyjały rozmyślaniom, do których Barbara zawsze była skłonna. Obserwując z wieży przyrodę, zastanawiała się nad harmonią świata. Coraz trudniej było jej wierzyć, że ten doskonały porządek jest dziełem bóstw pogańskich. Pogańskie zabobony napawały ją coraz większym wstrętem. Opatrzność Boża sprawiła, że jednym z jej nauczycieli został chrześcijański mędrzec. To właśnie od niego Barbara po raz pierwszy usłyszała o nauce Chrystusa. Ziarno Słowa Bożego trafiło na podatny grunt. Córka Dioskura poznała prawdziwego Boga. Ukryta za grubymi murami w tajemnicy przed światem mogła bez przeszkód przyjąć chrzest św. Dziewczyna tak dalece umiłowała Chrystusa, że dla Niego postanowiła żyć w czystości.

Nie wiemy, w jaki sposób Dioskur dowiedział się, że jego rodzona córka przyjęła znienawidzoną przez niego religię. Być może doniósł mu o tym ktoś ze służby; a może Barbara sama mu o tym powiedziała. Sytuację zaognił fakt, że panna odmówiła wyjścia za mąż za wskazanego przez ojca kandydata. Oświadczyła, że jej Oblubieńcem jest Chrystus i Jemu dochowa wiary. Gniew Dioskura był straszny. Najpierw szykanował Barbarę i morzył ją głodem. Sądząc, że dostatecznie zastraszył córkę, kategorycznie zażądał od niej zaprzestania praktyk religijnych i zerwania wszelkich więzi łączących ją z chrześcijaństwem. Ona jednak stanowczo odmówiła. Ojciec nie mógł pojąć zachowania Barbary. Im dłużej dziewczyna trwała w wierze, z tym większym okrucieństwem pastwił się nad nią. W końcu zapowiedział jej, że jeśli nie wyrzeknie się zakazanej wiary, zabije ją. Wkrótce miało się okazać, że nie była to czcza pogróżka.

Być może Dioskur obawiał się, że ukrywając wyznanie córki zaszkodzi własnym interesom; piastował bowiem wysoki urząd w państwie. W każdym razie zdecydował się postawić Barbarę przed sądem cesarskim.

Wobec dziewczyny zastosowano tortury, by zmusić ją do wyrzeczenia się wiary chrześcijańskiej. Smagano ją biczami, przypalano pochodniami, wleczono po ulicach. Chrystus jednak nie opuścił swej wiernej służebnicy. Objawił się jej w więzieniu i sprawił, że rany w ciągu jednej nocy zagoiły się. Widząc ten cud kobieta, która była więziona razem z Barbarą, nawróciła się.

Ostatecznie Barbara została skazana na ścięcie. Wyrok miał wykonać rodzony ojciec, by przebłagać w ten sposób bogów, od których odwróciła się jego córka. Ponoć kiedy Dioskur odebrał życie swemu dziecku, niebiosa rozcięła błyskawica, która go uśmierciła.

Niektóre źródła pisane podają, że męczennica z Nikodemii poniosła śmierć w 306 r. Siedem lat później cesarz Konstantyn Wielki wydał edykt mediolański, który zagwarantował chrześcijanom wolność wyznania.

Sława i Te dramatyczne wydarzenia wstrząsnęły niemal całym chrześcijańskim światem. Z ust do ust przekazywano sobie historię o młodej chrześcijance, dla której katem stał się własny ojciec. Wierni zaczęli zwracać się do niej z prośbami o pomoc w sprawach trudnych, w szczególności związanych z zagrożeniem życia. W krótkim czasie Barbara stała się jedną z najpopularniejszych świętych zarówno w Kościele wschodnim, jak i zachodnim. Jej wielkim czcicielem był żyjący na przełomie VI i VII w. papież Grzegorz I Wielki, późniejszy święty. Najstarszy dowód kultu św. Barbary w Polsce pochodzi z XI-wiecznego modlitewnika Gertrudy, wnuczki Mieszka I. Tam pod datą 4 grudnia zaznaczone jest wspomnienie świętej. Zaś trzy wieki później władze prestiżowego wydziału teologicznego Akademii Krakowskiej ją właśnie obrały sobie za patronkę.

Tradycja głosi, że przed śmiercią Barbara modliła się, żeby nikt, kto poprosi ją o wstawiennictwo w ostatniej godzinie swego życia, nie umarł bez spowiedzi świętej. W ten sposób św. Barbara stała się patronką umierających. W wielu parafiach powstawały nawet specjalne Bractwa Dobrej Śmierci pod jej patronatem. Wiedział o tym św. Stanisław Kostka. Kiedyś podczas podróży ciężko zachorował. Właściciel domu w Wiedniu, w którym podróżny się zatrzymał, był protestantem i nie zgodził się, aby chorego odwiedził kapłan z wiatykiem. Św. Stanisław zaczął gorąco modlić się do św. Barbary. I nie zawiódł się.

Św. Barbara jest patronką górników, flisaków, marynarzy, chłopów, architektów, dekarzy, murarzy, ludwisarzy, kowali, kamieniarzy, cieśli, grabarzy, dzwonników, kapeluszników, kucharzy, rzeźników, dziewcząt, więźniów, ludzi narażonych na wybuchy, jak artylerzystów, pracowników prochowni i arsenałów, kanonierów, saperów, straży ogniowej, umierających; jest opiekunką twierdz i wież; wzywana jest w modlitwie o dobrą śmierć, w przypadku zagrożenia przez ogień, o oddalenie burzy, zarazy i dżumy. W średniowieczu zaliczano św. Barbarę do grona 14 "Orędowników, mających stały dyżur ratowniczy nad światem"

W ikonografii św. Barbara jest przedstawiana w dostojnym odzieniu, często z nakrytą głową, dla podkreślenia jej szlachetnego pochodzenia, często ma na sobie płaszcz. W ręku trzyma palmę męczeństwa lub kielich z Najświętszym Sakramentem. Obok widnieje wieża z trzema oknami, w której była zamknięta przez ojca. Czasem trzyma w ręku miecz, którym została ścięta. Bywa też przedstawiana z pochodnią, działem armatnim lub strusimi piórami.

Imię Barbara tłumaczone jest albo z łacińskiego barbara - "cudzoziemka, obca, pochodząca spoza Grecji", albo też od greckiego barbaros - "ktoś bez wykształcenia".


 


Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  0  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O mnie

Kobieta po słonecznej stronie jesieni.
Wrażliwa, ufna, tolerancyjna.
Ma rodzinę, cieszy się wnukami.
Szanuje każde Boże stworzenie.
Żywiołowo i skutecznie reaguje na krzywdę wyrządzaną dzieciom, osobom starszym i niepełnosprawnym.
Lubi dobrą książkę, film, muzykę.
Nie przepada za osobami zarozumiałymi, wulgarnymi, złośliwymi.
Nie lubi "obczyzny"w języku polskim.
Czyli - "nie taki diabeł straszny, jak go malują".

O moim bloogu

Bloog poświęcony Literaturze z dominacją Poezji mojej i innych autorów.W kategorii Owo i To, opowiadam o życiu najbliższych. Fotografuję, i mam nadzieję, że coraz lepiej.

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: