Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 717 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Bo to JEST życie!

piątek, 28 grudnia 2007 12:56

                                

                        

                          

                                           Modraszek na wrzosowisku

 

W rodzinie traktowany był jako jedynak. Bo w gruncie rzeczy nim był.

Rósł i rozwijał się w gromadzie,tak na leśnych polanach jak i na leśnych łąkach. Na wzgórzach i na dolinach. A nawet na wydmach.

Nie był nigdy duży chociaż dla bezskrzydłych i latających,którzy znajdowali cień i schronienie w jego gałązkach - takim się stawał.

Nie był piękny,bo jego kwiaty jednokolorowe i niezbyt strojne w płatki mogły niektórym wydawać się nieatrakcyjnymi.Bo jego listki drobne i malutkie mogły sprawiać wrażenie zwyczajnych. Bo jego łodyżki nie były subtelne. Były jednak nieatrakcyjne i zwyczajne na pozór.

Bo to przecież dla ich zapachu motyle tak chętnie przylatywały.Dla smaku ich nektaru pszczoły skrzętnie zbierały tę słodycz do uli i pasiek.To w listkach cień znajdowały mrówki, chrząszcze,jaszczurki. To łodyżki były punktem oparcia dla tylu pajęczyn.To właśnie, to wszystko stanowiło o jego pięknie... Dawał ale i brał.

Z ziemi siłę i oparcie,ze słońca niezbędne ciepło.Deszcz poił go i obmywał.Brał radość gdy zbierany i ofiarowany ze słodkim jak nektar słowem.Gdy na jego widok i dźwięk słów czyjeś oczy rozjaśniały się. Gdy esencje z jego soków ulgę chorym przynosiły. A nawet wtedy gdy miód z whisky w jedną całość się stapiały...

Była w tym wzajemność.Nie było podziału i porównań kto więcej komu. Bo była radość!

Bo to było życie...Bo to JEST życie....

Nie tylko wrzosu....      :::To.ya:::

                                                       


Podziel się

komentarze (17) | dodaj komentarz

Radosnych Świąt!

czwartek, 20 grudnia 2007 9:48

                           

                                          

                                           

                                   

                                           Każdy z nas ma na tyle dużą dłoń,

                                             że może z niej uczynić Betlejem.

                                           Każdy z nas ma na tyle ciepłe serce,

                                        że może przyjać nowonarodzoną miłość...

                                         do tego wystarczy tylko wiara,nadzieja,

                                        a miłość przyjdzie sama...Radosnych Świąt!

                                                            

                                     Gdy w mroku światłem świec rozjaśnionym,

                                         wieczerza  już czeka na obrusie bieli,

                                     wszystkim Wam bliskim,chociaż oddalonym,

                                                    ślę myśl moją z prośbą,

                                   byście ją przyjęli i opłatek ze mną dzielić chcieli.

                                                        

                                                           


Podziel się

komentarze (17) | dodaj komentarz

Prośba...

wtorek, 18 grudnia 2007 11:14

 

 

            

                             

                                      Biała ziemia prosi Ciebie, Jezu,

                                      abyś ludziom serce dzieci dał,

                                      biała ziemia prosi Cię malenki,

                                      abyś sercem świata ostał sam.

 

                                       Maleńki, kochany, najmniejszy,

                                       z Betlejem,z ołtarza,z opłatka,

                                       maleńki,a przecież najwiekszy,

                                    odwieczny,najbardziej współczesny.

 

                                 Rozchmurz myśli wszystkich ludzi,Panie,

                                       i kryształów lodu daj nam blask,

                                     przyjmij nasze słabe ludzkie serca,

                                       a nam swoje Boskie Serce daj.

 

                                                            


Podziel się

komentarze (12) | dodaj komentarz

cd. Bajka?...O najsmutniejszym smutku.

piątek, 14 grudnia 2007 14:46

 

                               

 

"Smutek jeszcze bardziej się skurczył."Przecież ja tylko chcę pomóc każdemu człowiekowi.Wtedy gdy jestem przy nim,może spotykać się sam na sam z sobą. Ja jedynie pomagam zbudować gniazdko,w którym może leczyć swoje rany. Smutny człowiek jest tak bardzo wrażliwy.Niejedno jego cierpienie podobne jest do żle zagojonej rany,która co pewien czas się otwiera.A jak to boli.Przecież wiesz,że dopiero wtedy,gdy człowiek pogodzi się ze smutkiem i wypłacze wszystkie wstrzymywane łzy,może naprawdę wyleczyć swoje rany.Ale ludzie nie chcą,żebym im pomagał.Wolą zasłaniać swoje blizny fałszywym uśmiechem. Albo zakładać gruby pancerz zgorzknienia."Smutek zamilkł.Po jego smutnej twarzy popłynęły łzy.Najpierw pojedynczo,potem zaczęło ich przybywać,aż wreszcie zaniósł się nieustannym płaczem.Staruszka serdecznie go objęła i przytuliła do siebie."Płacz,płacz smutku ",wyszeptała czule.Musisz teraz odpocząć,żeby potem znowu nabrać sił.Ale nie powinieneś już dłużej wędrować sam.Będę Ci zawsze towarzyszyć,a w moim towarzystwie,zniechęcenie już nigdy Cię nie pokona."Smutek nagle przestał płakać.Wyprostował się i ze zdumieniem spojrzał na swoją nową towarzyszkę"."Ale...kim Ty właściwie jesteś?""Ja?",zapytała figlarnie staruszka uśmiechając się przy tym tak beztrosko,jak małe dziecko."JA JESTEM NADZIEJA"

                                                                                                        cd.nastapi...


Podziel się

komentarze (21) | dodaj komentarz

cd. Bajka?...O najsmutniejszym smutku.

piątek, 14 grudnia 2007 13:38

 

                           

 

Staruszka usiadła obok niego."Smutny jesteś...,powiedziała i ze zrozumieniem pokiwała głową."A co Cię tak bardzo zasmucilo?"Smutek westchnął głęboko. Czy rzeczywiście spotkał kogoś,kto będzie chciał go wysłuchać?Ileż razy już o tym marzył."Ach...wiesz...,zaczął powoli i z namysłem,najgorsze jest to,że nikt mnie nie lubi.Jestem stworzony po to,by spotykać się z ludźmi i towarzyszyć im przez pewien czas.Ale gdy tylko do nich przyjdę,oni wzdrygają się z obrzydzeniem.Boją się mnie,jak morowej zarazy."I znowu westchnął."Wiesz..., ludzie wymyślili tyle sposobów,żeby mnie odpędzić.Mówią:tralala,życie jest wesołe,trzeba się śmiać.A ich fałszywy śmiech jest przyczyną wrzodów żołądka i duszności.Mówią:co nie zabije to wzmocni.I dostają zawału.Mowią:trzeba tylko umieć się rozerwać.I rozrywają to,co nigdy nie powinno być rozerwane.Mówią: tylko słabi płaczą.I zalewają się potokiem łez.Albo odurzają się alkoholem i narkotykami,byle by tylko nie czuć mojej obecności.

                                                                                                      cd.nastapi...


Podziel się

komentarze (1) | dodaj komentarz

Bajka?...O najsmutniejszym smutku.

piątek, 14 grudnia 2007 12:57

 

                               

 

Po piaszczystej drodze szła niziutka staruszka.Chociaż była już bardzo stara,to jednak szła tanecznym krokiem,a uśmiech na jej twarzy był tak promienny,jak uśmiech młodej,szczęśliwej dziewczyny.Nagle dostrzegła przed sobą jakaś postać.Na drodze ktoś siedział,ale był tak skulony,że prawie zlewał się z piaskiem.Staruszka zatrzymała sie,nachyliła nad niemal bezcielesną istotą i zapytała:"Kim jesteś?"Ciężkie powieki z trudem odsłoniły zmęczone oczy,a blade wargi wyszeptały."Ja?...Nazywają mnie smutkiem"."Ach!Smutek, zawołała staruszka z taką radością,jakby spotkała dobrego znajomego."Znasz mnie?"zapytał smutek niedowierzająco."Oczywiscie,przecież nie jeden raz towarzyszyłeś mi w mojej wędrówce."Tak sądzisz...,zdziwił się smutek,"to dlaczego nie uciekasz przede mną.Nie boisz się?"A dlaczego miałabym przed Tobą uciekać mój miły?Dobrze wiesz,że potrafisz dogonić każdego,kto przed Tobą ucieka.Ale powiedz mi proszę,dlaczego jesteś taki markotny?"Ja...jestem smutny"odpowiedział smutek łamiącym się głosem.        cd.nastapi....

 


Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

Niemoc...

czwartek, 13 grudnia 2007 13:13

Przyszła do mnie niemoc nieziszczalna

Objęła uściskiem żelaznym

Mówi - ucztowanie zaczynamy

 

Łapczywie wysysa soki życiodajne

Rwie na strzępy nadzieję,wiarę

Wciska w gardło kluchę rozpaczy

Sączy w duszę jad skorpiona

 

Nienasycona...

 

Niemoc...

Przez człowieka,szatana,spłodzona

Zastanawiam się...

 

 


Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

Krótka historia jednej pomyłki

wtorek, 11 grudnia 2007 19:12

Egzystęcjalne wywody,czcze gadania.

Myśli samobójcze i beznadziejna nadzieja.

Cicha rozpacz i śmiech,że za oknem

ktoś mnie naśladuje szyderczo.

Znowu piszę.

I po co?

Nie wiem i wiem.

Cała wielka mądrość.

Cuda się przecież zdarzają,

mieszkają na obrazach w kościele

i w słowach szaleńców.

To ja jestem Jezus,

kiedyś słyszałam idąc przez łąkę.

Wiara?

Więc niech się cud stanie,tu i teraz.

Wielka pomyłka i cud narodzin.

A może mnie już nie ma? :D:39457


Podziel się

komentarze (11) | dodaj komentarz

JAK MOJA BABCIA WYCHODZIŁA ZA MĄŻ

sobota, 08 grudnia 2007 17:30
 

    Jak na pierwszą połowę maja, to popołudnie było wyjątkowo ciepłe. Zosia pośrodku łanu pszenicy wyglądała jak zjawisko z nie tego świata. W jasnych  szatkach, z czarnym, długim warkoczem, zawzięcie darła zielsko,  czyli oset. W tych czasach nikt nie mógł sobie z nim poradzić, tylko palce. Do  wieczora miała skończyć, więc nie bacząc na pokłute ręce, rzadko kiedy się prostowała. Nie wiem jak to było,   ale jednak udało się jej podnieść wzrok ponad zmęczenie, zobaczyła dwóch mężczyzn. W jednym z nich poznała  ojca, drugi galantnie  ubrany, starszy pan pod wąsem, był Zosi zupełnie nieznany.

 - Zośka, zostaw tę robotę i chodź tu na chwilkę – usłyszała głos ojca. Nieznajomy obrzucił dziewczynę taksującym spojrzeniem, a ojciec nadal  przemawiał do dziewczyny w te słowa :

 - Widzisz tego chłopa? Przypatrz się mu dobrze, co byś go jutro pod kościołem  poznała. Tam będzie na ciebie czekał i pójdziecie dać na zapowiedzi, to będzie twój chłop. Teraz idź do pielenia . Słońce nisko a pszenicy jeszcze spory szmat.

   Zosia cichutko pochlipując, tym razem rwała  co popadnie, czyli pszenicę też. Tylko w ten sposób mogła zaakcentować swoją rozpacz..

   Tego wieczora, mimo płaczu córki i matki , ojciec uznał, chodząc po izbie w te i nazad   ,że lepszej partii dla swojej córki to on w całej okolicy nie widzi. Że starszy i wdowiec z dwoma córkami z pierwszego małżeństwa, żadna ujma. Za to chłop światły, wiejskim pisarzem nazywany, podania ludziom do urzędów pisuje, listy do Ameryki… Na ciesielce się zna, trumny umie robić. Że na gwałt kobiety potrzebuje?

    Drugiego dnia skoro świt Zosia wyruszyła  pod kościół. Nie jestem pewna, ale chyba swojego chłopa poznała po wąsach, skoro urodziła mu aż dwanaściorga dzieci. W każdym razie poszli na plebanię i w przeciągu jednego miesiąca zostali mężem i żoną. Po weselu mąż furmanką przyjechał ( chyba to ironiczne) po żonę i wiano. Po weselu? Wydawało się mi, że powinno to być przed…Niestety czasy Zawiszów i innych rycerzy dawno minęły… Ojcowie szatki córki spakowali do drewnianej skrzyni, z obórki wyprowadzili krówkę, przytroczyli do wozu i tak moja babcia Zosia wyruszyła w nowe życie. Urodziła  dziadziowi Kasprowi dwanaścioro dzieci, dwunastym najmłodszym dzieckiem była moja mama.

   Wybaczcie, jest to opowieść o miłości niezwykłej.  Dożyli późnego wieku i we dwoje. No cóż,  Ona była, ale o Niej  nie mówiono. Po prostu uznała, że tak musi być i była z tym pogodzona. Być może więcej mogłaby mówić w czasie dzisiejszym, gdy kobietom  stwarza się szanse,  choć mi smutno, że pismo typu „Wysokie obcasy”, są jedynie załącznikiem do „Gazety Wyborczej”. Były czasy, że samodzielnym…Mam nadzieję, że moja babcia upomni się o prawa dla kobiet, poza obowiązkiem rodzenia dzieci…

   


Podziel się

komentarze (16) | dodaj komentarz

Panie...

poniedziałek, 03 grudnia 2007 12:08

Panie,

który otwierasz się na każde ludzkie wołanie

posłuchaj moich nieporadnych słów:

        za Kościół milczenia

        za tych,którzy Ciebie głoszą

        za ludzi,w których zagłuszono Ciebie

        za upośledzonych od urodzenia

        za...

tknąć Ciebie słowem Panie strach

   każde brudne i zużyte

        słów brak

więc jak Cię prosić mogę

   milczę lub jeszcze ciszej łkam

cóż bowiem Ci powiem

   co w zamian Ci dam

 


Podziel się

komentarze (16) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  0  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O mnie

Kobieta po słonecznej stronie jesieni.
Wrażliwa, ufna, tolerancyjna.
Ma rodzinę, cieszy się wnukami.
Szanuje każde Boże stworzenie.
Żywiołowo i skutecznie reaguje na krzywdę wyrządzaną dzieciom, osobom starszym i niepełnosprawnym.
Lubi dobrą książkę, film, muzykę.
Nie przepada za osobami zarozumiałymi, wulgarnymi, złośliwymi.
Nie lubi "obczyzny"w języku polskim.
Czyli - "nie taki diabeł straszny, jak go malują".

O moim bloogu

Bloog poświęcony Literaturze z dominacją Poezji mojej i innych autorów.W kategorii Owo i To, opowiadam o życiu najbliższych. Fotografuję, i mam nadzieję, że coraz lepiej.

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: