Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 717 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


***

sobota, 29 listopada 2008 11:21

                       ***

Prawdą dotkliwą jest niesłychanie,
że miłość dzisiaj - trudna to
                                         sztuka,
gdyż każda piękna,jak wszystkie
                                           panie,
swego spełnienia ciągle w niej

                                           szuka.
Gdy siły wieku,jak włosy wyszły
a wigor mają tylko nieliczni,
damskie nasycić niełatwo zmysły
ba,nawet przysiąg nie da się
                                         ziścić.
Choć nieraz świeczka miłości
                                        gaśnie,
nigdy mężczyzny za to nie ganię,
bo jest Adamem - dlatego
                                     właśnie
rajem się jawi,
                        a nie szukaniem.


Podziel się

komentarze (13) | dodaj komentarz

Andrzejki...

sobota, 29 listopada 2008 8:09







            

Andrzejom,Andrzejkom,Andrzejusiom,
bliskim,dalekim,znanym,nieznanym,
tym, co kiedyś Andrzejami zostaną,
z okazji imienin,składam życzenia serdeczne:)

Szczególne życzenia dla -

Andrzeja Micka - mojego syna chrzestnego:)
pana Andrzeja S. - przyjaciela bloogowego:)

Wszystkich przyjaciół bloogowych pozdrawiam serdecznie...:))
Milusiego weekendu życzę...:))Ismena:-]

Podziel się

komentarze (1) | dodaj komentarz

Najdłuższy ból

czwartek, 27 listopada 2008 14:21

wciąż zawracają moje myśli na kolanach
                                                        przeszłości
nie obumarły na dzikiej gałęzi zapomnienia
nie umilkł szloch jak żabi rechot po północy...
na nic nie czekam
maski bliskich utonęły w wielkim morzu
                                                      zawiedzenia
a mnie jak meteoryt w atmosferze
spala lodowaty prysznic

w mgnieniu życia najdłużej boli pamięć


Podziel się

komentarze (11) | dodaj komentarz

Obrączki

środa, 26 listopada 2008 10:24

To dwa lśniące kółka na trzy kłosy
Nanizane.
Ten przenny to miłość
złota i jasna jak rogalik z miodem.
Ten żytni to wierność
srebrno - szara jak chleb codzienny,
                            niezbędny i trwały.
Ten jęczmienny srebrzyście
                                              ościsty,
czepliwy i szorstki - uczciwość.
Ta jest najtrudniejsza...


Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

***

poniedziałek, 24 listopada 2008 16:54
***
Wpleć mnie w ramiona
wierzbo stąd płacząca,
wiosna czy jesień - cierpisz,
aleś wolna.
Liście opadną pozostanie słota -
jeśli  wtórować
to w słotach pieśń godna.

Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

Refleksja - pieniądze= szczęście?

poniedziałek, 24 listopada 2008 15:56
Patrząc poprzez pryzmat dzisiejszego świata, i prawa jakie się nim rządzą, zauważalna jest nieustanna walka. To zupełnie tak jak w środowisku zwierząt, tak zwana "walka o byt".

Przyczyny:
*Dążenie organizmów do nieograniczonego rozmnażania
*Współzależność jednych organizmów od drugich.

Konsekwencje:
*Zwyciężają osobniki lepiej przystosowane
*Eliminowane są osobniki słabsze i ułomne.

Zamiast "Dążenie organizmów do nieograniczonego rozmnażania" powinno być raczej "Dążenie organizmów do nieograniczonego odbywania stosunków seksualnych z każdym napotkanym osobnikiem płci przeciwnej".

"Współzależność jednych organizmów od drugich". Zależność. Dzieci zależne są od matki, pracownicy zależni są od pracodawcy, uczniowie od nauczycieli. Zależność zauważalna jest niemalże na każdym kroku. Współzależność partnerów.

"Zwyciężają osobniki lepiej przystosowane". Lepsze przystosowanie ogólnie przyjęte jako lepszy statut materialny. Pieniądze dzisiaj grają rolę Boga, wyznacznika szczęścia, czegoś, czego pragnie każdy. I właśnie za sprawą pieniędzy, można być osobnikiem lepiej przystosowanym i zwyciężyć w tym chorym środowisku.

"Eliminowane są osobniki słabsze i ułomne". Słabsze i ułomne, ogólnie rozumiane jako te, których statut materialny nie jest zbyt wysoki, lub nie jest wysoki na tyle, aby mógł należeć do elity.

Czy pieniądze dają szczęście? Pośrednio tak. Bezpośrednio nie. Za pieniądze można spełnić marzenia, a spełnianie marzeń daje szczęście. Bezpośrednio jednak pieniądze, nie są źródłem szczęścia. Komu daje radość, tylko trzymanie w ręku pliku banknotów?

Podziel się

komentarze (3) | dodaj komentarz

Aleja dębów

piątek, 21 listopada 2008 9:46
W żółtej koszuli liści,
bliżej do ciszy,drążenia korzeni,
jakby to życie nie zdarzyło się nigdy,
jakby zdziwione,że mogło je przeżyć

Drzewa - po nich choć ogień,
po mnie kupka popiołu,może ślady wspomnień
Miliony nasion i zawsze jesienią...
Jakby odpocząć znaczył ukłon wiekom...

Widziały gdym dźwigała zeszyty do szkoły,
teraz też mnie widzą,gdym nieco zgarbiona,
one nadal strzeliste,ślą listy na liściach,
a najlepszy to z wiedzy milczeń o językach...

Podziel się

komentarze (9) | dodaj komentarz

Szkatułka delikatnych wspomnień

środa, 19 listopada 2008 8:46
Pokoik „górka' został przez pradziadka zawieszony na poziomie ptasich lotów, gwizdania, ćwierkania niby wróblego, a w rzeczywistości pochodzącego od jaskółek i „kukania" synogarlic. Dno dziupli-pokoiku wyścieła podłoga z szerokich dech w dwu rzędach, jeden na 1,5 m od proga, drugi do okna sięgający, trzy metrowe dechy tu gdzie dawna część „pokojowa" pokoiku, gdy pokoik miał swój własny pokoik z jednym oknem wychodzącym na ptasi korytarz. Miał też własną oddzielną kuchenkę ze światłem dziennym wpadającym ze strychu przez cztery szklane fale z cząsteczkami powietrza sprzed stu lat. Gdy podczas remontu dachu stolarz przycinał te szklane, niespotykane już dachówki do nowych wymiarów, szkło pękło cicho, równiutko wzdłuż naznaczonej diamentem rysy. Druga, piłowana do bólu przez innego fachowca ręką bez wyczucia, rozpadła się z brzękiem.
Każda z dwu tysięcy glinianych dachówek, nie tylko szklana, każda z rzeczy rezydujących „na górce" ma swoją historię, podwójną na dodatek, bo w części swoją, a w części także moją. Pierwsza, własna historia tych rzeczy jest domysłem, tajemnicą.Szkatułki, bo są to właściwie małe szkatułki przedmiotów tu zgromadzonych, cechuje materialna niekompletność lub stan „pozostawienia", jak wystrugana przed 30-tu laty kapliczka z miękkiej kory, miniaturka ołtarza mariackiego, remontowanego w owych latach 60-tych minionego wieku, z przyklejonymi kocankami i chrobotkiem znakomicie naśladującym gotyk z oderwanymi drzwiczkami na zawiasach z drucika. Kondycja innych jest „życiem po życiu" ( za wyjątkiem kieliszka-kropelki objętości 0,2 g wódki, symbolu delikatności, po który, pamiętam, nie zapominam, za każdym razem biegnę od stołu na górę, który jest jak nowy, i jedynie palec przesunięty po krawędzi zdradza niedostrzegalne okiem ostre nierówności i wyszczerbienia). Pomijając ów kieliszek ( właściwie niby dlaczego?) jest to szkatułka w swej istocie dziecięca, której początek dały bardzo małe przedmioty poukładane kiedyś na tak zwanym sekretarzyku, kiedy przestał on być przydatny w dolnym pokoju, w centrum domowej empirii, gdzie z przedmiotów czerpie się natychmiastowy pożytek. Tu, po odwrotnej stronie sufitu otrzymały azyl i nowe życie, zwolnione z koniecznego celu przydatności, dostąpiły, o czym kiedyś powiem, sacrum i to sacrum podwojonego.
Reaktywacja pokoiku i dzieciństwa ( zawieszonego na moment dojrzewania i odłożonego na czas nauki i poniewierki w tajemne i bezpieczne miejsce) było także przywołaniem innego pokoiku w domu pewnej znajomej staruszki, oddzielonego małą ścieżynką od kościoła i od potężnego kościelnego muru. Mistyczne przeżycia najściślej związane z tym pokoikiem to najstarsza i najczystsza z przyjemności, przyjemność siedzenia na stołeczku lub na zwykłym drewnianym krześle wykonanym przez stolarza i słuchanie, jak spieniony strumień ciepłego mleka znika w splocie białej szmatki wzbudzając we wnętrzu emaliowanej bańki miłą modulację dźwięków( o barwnych haftowanych poduszkach, krochmalonych serwetach i drogocennym, owiniętym w pozłotko owsie ustawionym we flakonach pod świętym obrazem nie wspomnę, to za wiele).
Powietrzny ptasi korytarz jest prostopadły do rzeki. Tędy lecą kawki pomiędzy zachodnim szczytem strychu a wschodnim szczytem domu sąsiadów. Ciemna smuga, ciemna błyskawica pędząca z szumem wzdłuż linii parapetu w kierunku słońca i otwartego nieba, tam, skąd rano dochodzi ćwirkanie tak zawiłe, jakby ktoś bardzo szybko zahaftowywał cienką i błyszczącą nicią niesłychanie skomplikowany orientalny wzór na jakimś ptasim komputerze, wzorem hinduskim, arabskim. Zwijane i rozwijane kłębuszki, motki, wzory haftowane i plątane, ścisłe, zawiłe ściegi. Trzeba mieć wiele spokoju - przychodzi to nagłe olśnienie, a by się skupić na tych ściegach i tym wyszywaniu, prawdopodobnie trzeba posiadać łaskę, łaskę głębokiego pokoju, potrzebną by rozwodzić się o ptasim ćwierkaniu. Teraz , takie nagle przydzwanianie, jak na Gloria. Różne kierunki, rozmaite tła, fiuuuu, przerzucane łukiem, może szpacze. To podsłuchany przyczynek do „traktatu o delikatności", do rozdziału drugiego lub pierwszego, delikatności na poziomie najwyższym i ostatecznym w całym tutejszym bożym królestwie. Kategoria, która „na górce" objawia się w przedmiotach wyjętych z ich skończonego życia i z ich praktycznego bytu, które choć nigdzie nie zapisane, istnieje i jest komunikowane z wielką mocą przez swa delikatność. Trwają w swej przeszłości, w wiedzy godnej pozazdroszczenia, choćby ten pierwszy z brzegu czarny gliniany dzbanek, mały siwaczek z wiejskiego strychu - przez kogo do czego używany- albo obtłuczony wazonik ze śmietnika za kościołem, czy bucik zaginionej lalki, i wiele wiele innych...




Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

***

niedziela, 16 listopada 2008 11:53

Pali się ognisko,
zapomniany smak ziemniaka,
listopad.
Trochę nieba i wiatru,
łyse drzewa i czasem pieśń
o pochyleniu,przypomina,
że drzewa nigdy nie są w skardze.


Podziel się

komentarze (5) | dodaj komentarz

Wybywam...

czwartek, 13 listopada 2008 16:15
...na kilka dni do Córci:)




                            Skarbina mnie woła:)

Skarbina - serdeczne określenie - Violinki@)-->-->--

Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  423 863  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

O mnie

Kobieta po słonecznej stronie jesieni.
Wrażliwa, ufna, tolerancyjna.
Ma rodzinę, cieszy się wnukami.
Szanuje każde Boże stworzenie.
Żywiołowo i skutecznie reaguje na krzywdę wyrządzaną dzieciom, osobom starszym i niepełnosprawnym.
Lubi dobrą książkę, film, muzykę.
Nie przepada za osobami zarozumiałymi, wulgarnymi, złośliwymi.
Nie lubi "obczyzny"w języku polskim.
Czyli - "nie taki diabeł straszny, jak go malują".

O moim bloogu

Bloog poświęcony Literaturze z dominacją Poezji mojej i innych autorów.W kategorii Owo i To, opowiadam o życiu najbliższych. Fotografuję, i mam nadzieję, że coraz lepiej.

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: