Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 190 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Z tomiku - "Niebylec słowem malowany".

piątek, 30 października 2009 9:55
Tomik poezji - "Niebylec słowem malowany".




Wspomnienie

Dzień ten zaczyna się pragnieniem,
by poczuć ciepło Twoich rąk,
czy smutek na radość zamienie,
i czy zaśpiewam piękny song.

Chciałbym zaśpiewać niczym ptak,
niesiony w górę ciepłym dniem wiosny,
o Twej miłości, matczynej trosce,
może usłyszysz ten śpiew radosny.

Mija się prawda z mym marzeniem.
a głos mi coraz bardziej drży,
zostaję znowu tylko z wspomnieniem,
nikt nie przytuli, nie otrze łzy.

Dlaczego Matko odeszłaś szybko,
jak płomień świecy zgaszony nocą,
i rozrzucilaś problemy zycia,
nas zostawiłaś z wielką niemocą.

Chociaż siwizna, skroń moją barwi,
radości, smutki splata nam czas,
bardzo brakuje Twojej miłości,
którą pamieta dziś każdy z nas.

Kolejne święta Matko bez Ciebie,
nie tętnią biciem rodzinnych serc,
Ty je obchodzisz cudownie w niebie,
lecz ja po gwiazdach nie umiem biec.


Wiktor Bochenek



Troszeczkę się pochwalę... A co - coś złego?
W tomiku - "Niebylec słowem malowany",
są również moje wiersze, w sumie 11 wierszy.
Nie będę ich publikować,
ponieważ wszystkie wiszą na tej witrynce.

Tomik poezji - "Niebylec słowem malowany",
został wydany z okazji 500 - lecia miasteczka Niebylec.

Serdecznie dziekuję  całemu Zespołowi Redakcyjnemu
oraz Darczyńcom, dzieki którym możemy delektować się
pięknymi wierszami w pochmurne, jesienne dni.

Wszystkim, którzy będą w tych dniach przemieszczać się
do Grobów swoich bliskich, życzę bezpiecznego podróżowania
i szczęśliwych powrotów...
Szczęść Boże.

Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

Z tomiku - "Niebylec słowem malowany".

piątek, 30 października 2009 9:35
Wspomnienia

Za nasze smutne życie
Za takie jakie jest,
Wypijmy łyczek wina
Z domieszką cichych łez...
Minęła nasza młodość
Nastały szare dni
Co mi przyszłość przyniesie
I co daruje mi?

Wspomnienia żyć nie dają
Wracają tak jak deszcz
Widzę Cię wciąż przed sobą
I Twoje oczy też.

Odszedłeś już na zawsze
Myśl biegnie w Twą dal
Może Cię w śnie zobaczę
Bo w sercu ciągły żal...

Ja nie zatrzymam czasu
I nie przywrócę chwil
Tylko pamiętam zawsze
I wiem - czymś dla mnie był.

Bronisława Fijałkowska

Podziel się

komentarze (1) | dodaj komentarz

Cmentarz

środa, 28 października 2009 11:00
Na słonecznej  stronie stoku
jest inny świat
Tam cisza otulona szeptem brzóz
z najbielszych koszul
Tam nocną rosą kraszone
dobre sny
śpiących między dwiema datami
Tam boskim ładem leczone
nabrzmiałe rany
Tam inny świat -
bliżej do gwiazd

Na ciszę czekam... Listopadzie

Podziel się

komentarze (5) | dodaj komentarz

Wieża Babel

poniedziałek, 26 października 2009 10:54
jesień przemawia do mnie
wieloma językami
wprowadza mnie w przedsmak
zmierzchu
między pytania retoryczne
na które znam odpowiedzi
jednak milczę

pozwalam się jej wplatać
w złoty warkocz melancholii

jesień odpytuje mnie
z różnych języków
przeciąga mnie przez wrzosowiska
przez płomienne nasturcje
jesieni mów jeszcze...

nim się znurzę w fioletu szeleście

Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

Przedwczorajszy przekładaniec

czwartek, 22 października 2009 12:03
Wybrałam się do miasta, żeby pozałatwiać sprawy zaległe, ktore zaczęły mi się rozrastać odsetkowo.

Ławeczki na skwerku w centrum miasta były mało zasiedziane, bo pogoda nie ku temu, a i pora obiadowa miała wpływ na liczebność ludzików. Tylko jedna z ławeczek pod kasztanem, jak co dnia, zajęta. Leży sobie na niej Jan - magister prawdziwy. Jan, człowiek bezdomny, uzależniony od alkoholu, zaniedbany, cuchnący, ale człowiek. Mijając ławkę magistra, usłyszałam: "Pani! Nie chcę pieniędzy, kup mi pani coś do jedzenia. Wczoraj nie jadłem, przedwczoraj nie jadłem, a dalej...już nie pamiętam. Muszę coś zjeść" - skwitował podniesionym głosem. Wysypałam wcześniej poczynione zakupy spożywcze Janowi na brzucho, i podreptałam w kierunku szpitala po odbiór wyników osobistych.

Cholerna, jednokierunkowa ulica Waryńskiego. Spiesząc się rano do pracy, zawsze przelatałam przez nią bez pomyślunku,ale wtedy koleżanki mnie hamowały i jakoś się wyrabiałam...Jednak nawyk pozostał, zadziałał i poszłam jak torpeda. Usłyszałam pisk hamulców, a potem popłynęłam stylem dowolnym na drugą część jezdni, gdzie byłam całkowicie bezpieczna z racji jednokierunkowej. Jeżyku kochany! Żyję i nawet nic mnie nie boli! Zdrętwiała stopa i kapeczkę naderwana podeszwa, nie są powodem do rwania włosów z głowy. Zanim wystraszony kierowca wysiadł z super bryki, zdążyłam ustawić się w pionie, i co tu dużo gadać, czekałam na solidną reprymendę, bo też wina moja była ewidentna. I tu zostałam mile zaskoczona, bowiem nic takiego nie nastapiło, a kierowca po ocenie sytuacji, zażartował: " Mały włos, a byłbym panią przeleciał". - "Dziękuj pani Bogu" - dorzucił. Modlitwa nie jest najważniejsza, myślę, że Bóg woli dobre uczynki - wyłożyłam z wielką powagą. Okazało się, że mimo najszczerszych chęci, moje nogi nie chcą chodzić, stoją jak zabetonowane. Pan w lot pojał o co mi chodzi, zaprosił mnie do bryki, podwiózł pod szpital, jakby tego było mało, odwiózł mnie z powrotem na przystanek autobusowy. Kto wymyślił, że prawdziwych facetów już nie ma, niechaj zmieni słowa śpiewki.

Skoro przeżyłam, to mi się coś od tego życia należy. Prawda? Zamiast jechać do domu, zahaczyłam o Salun fryzjerski, strzeliłam sobie fryzurkę, zakupiłam słodkie i zaokrętowałam na dwie godziny u przyjaciółki.

ps.

Nie ma lekko. Boli jak sto pięćdziesiąt!
Nie mam komputera. Nie mogę Was odwiedzać i komentować, do tego dochodzi głodek internetowy - nie jest lekko.
Pozdrawiam cieplutko brać bloogową i upraszam o cierpliwość, tudzież pamięć
Nadałam, pytanie czy pójdzie...:

Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

"Niech zawsze będzie słońce"

poniedziałek, 19 października 2009 10:40
szafirowość oczu nieba blaknie
wokół snują się jesienne dymy
słońcu wymknął się promyk zalotny
i przytula się do jarzębiny

pieści ciepłem usta koralowe
co się chłodu tchnienia wystraszyły
nie pamięta kiedy stracił głowę
dla powabnej rumianej dziewczyny

szafirowość oczu nieba zniknie
świat przykryją białe oziminy
tylko promień tańczący w konarach
będzie szczypać twarz trzeciej dziewczyny




Podziel się

komentarze (13) | dodaj komentarz

Zależność wspomnień od obrazów - istnieje?

sobota, 17 października 2009 16:28

Zależność  wspomnień od obrazów – istnieje?

       

Wczoraj, moją okolicę nawiedziła słoneczna pogoda, w związku z czym, wybrałam się na dawne szlaki, a konkretnie, zapragnęłam  przejść się drogą na skróty, którą przemierzałam przez cały okres uczęszczania do szkoły podstawowej. Droga, tzw. Stary „gościniec”, wtedy była uklepaną, przeplataną różnej wielkości kamieniami,  dość szeroką drogą, wijącą się miedzy łąkami, łanami zbóż, między małymi zagajnikami. Po jednej lub  po drugiej stronie owej drogi, można było zobaczyć kilka przycupniętych domostw, najczęściej drewnianych, z dachami pokrytymi strzechą. Obok chatek, można było zobaczyć ogródki – takie swojskie , z kwiatami wylewającymi się poza płoty. Na łąkach, można było zobaczyć pasące się krówki, koniki, owce, kozy, i  pastuszków pilnujących swojego dobytku. Wracając  ze szkoły, można było usiąść pośrodku łąki , uwić wianek, założyć go na głowę i tak wystrojoną wrócić do domu, spóźniając się nieco, za co rodzice czasem łajali, ale to było niczym, w porównaniu z przyjemnością obcowania z przyrodą. Zimą, można było odbijać orły na śniegu, a idąc do szkoły następnego dnia, rozpoznawać swojego ptaka, o ile go śnieg nocą nie przyprószył

           Maszerowałam drogą asfaltową, szukając dawnych obrazów. Wierzb na zakręcie drogi, (zwanych przez nas „wirzbecki”), które ścięto, a w ich miejscu postawiono stwór cywilizacji – słup wysokiego napięcia.  Źródełko, które nie jeden raz ratowało dzieciaki  smaczną i krystalicznie czystą wodą, samo zakopało się pod ziemię, bowiem było usytuowane, tuż obok wierzb. Domów, po jednej i drugiej stronie drogi, narosło jak grzybów po deszczu, a co jeden, to na większy połysk wysztafirowany.  Dawne ogródki kwiatowe, zastąpiły kamienne donice, a zieloność przydomowych podwórek, przydeptano wymyślnym kamieniem. Płoty, zastąpiły ogrodzenia bogate, a dawne wrota(wrótka), bramki z domofonami i innym, modnym ustrojstwem. Nawet ludzie się pozmieniali, bo tak dziwnie przemykają się pomiędzy tymi specjałami, nie dostrzegając sąsiadów. Tylko psy szczekają jak dawniej, choć mieszkają jak  paniska…

             Wracając, zastanawiałam się, na ile są ważne obrazy, by przetrwały wspomnienia.

 

Nadałam z drugiego pokoju.

Ostał mi się jeno monitor:(

Serdecznie pozdrawiam...serce@)-->-->--


Podziel się

komentarze (11) | dodaj komentarz

maszyna mi się rozkraczyła...

czwartek, 15 października 2009 13:22
Huknęło, zadymiło się, wystraszyło, a potem już nic.
Nic nie może kręcić się bez końca.
Nawet wiatr hulaka przysiadł w koronach drzew, i gapi się na swoje psoty.
Nawet koniec świata kiedyś przyjdzie, i  cała maszyneria pójdzie do niszczarki.
Kochani, nie posiadam umyślnego, zatem, nie wiem kiedy i kto zajrzy w trzewia mojego komputera.
Aha, nadaję z drugiego pokoju, ale stąd, mogę wysyłać tylko telegramy.
Serdecznie Was pozdrawiam i do cierpliwego, ponownego odpalenia...@)-->-->--*-O

Podziel się

komentarze (9) | dodaj komentarz

Zaginęła...

środa, 14 października 2009 10:24
jedna z Blogerek - Tirena ,potrzebuje naszej pomocy,zawsze Stawaliśmy MUREM
zaginęła Jej Siostra

ZAGINĘŁA
6  PAŹDZIERNIKA  2009 R.




Marta Wiencek

84-letnia mieszkanka Czechowic-Dziedzic poszukiwana jest przez policję i Centrum Itaka. Marta Wiencek wyszła z domu we wtorek rano po zakupy do sklepu i od tego czasu nie skontaktowała się z rodziną.

Zaginiona czechowiczanka ma 154 cm wzrostu, szczupłą budowę ciała, włosy długie, czarne ze śladami siwizny (mogą być upięte w kok), oczy piwne. W dniu zaginięcia ubrana była w popielatoszary żakiet, czarne półbuty na płaskim obcasie, jasnobrązowe rajstopy. Zaginiona zabrała ze sobą torbę na zakupy w czerwono-czarne paski i czarny portfel. Kobieta cierpi na zaniki pamięci.

Proszę o wszelkie informacje o miejscu pobytu Marty

pod nr Tel. 507 815 800, 032 210 3554

lub z najbliższą jednostką policji pod numerem telefonu 997 lub 112



WYSTARCZY WKLEPAĆ WIADOMOŚĆ  NA SWOJEGO BLOGA, MOŻE KTOŚ WIDZIAŁ

Treść wiadomości od Dosi.


Podziel się

komentarze (4) | dodaj komentarz

Plucha

wtorek, 13 października 2009 11:17
Plusk, plusk
Jesień za oknami
Układa świat w dywan zrudziałych liści
i wodą obmywa brudne dachy
porywa parasole wiatrem
i śmieje się słońcem
przebłyskującym ostatnimi promieniami
zza ogołacanych drzew
uśmiecha się do Ciebie
spod kurtyny mgiełki wieczornej
widzisz?
tajemnicza plucha
oczekiwaniem na wiosnę

Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 25 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  421 437  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O mnie

Kobieta po słonecznej stronie jesieni.
Wrażliwa, ufna, tolerancyjna.
Ma rodzinę, cieszy się wnukami.
Szanuje każde Boże stworzenie.
Żywiołowo i skutecznie reaguje na krzywdę wyrządzaną dzieciom, osobom starszym i niepełnosprawnym.
Lubi dobrą książkę, film, muzykę.
Nie przepada za osobami zarozumiałymi, wulgarnymi, złośliwymi.
Nie lubi "obczyzny"w języku polskim.
Czyli - "nie taki diabeł straszny, jak go malują".

O moim bloogu

Bloog poświęcony Literaturze z dominacją Poezji mojej i innych autorów.W kategorii Owo i To, opowiadam o życiu najbliższych. Fotografuję, i mam nadzieję, że coraz lepiej.

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: