Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 717 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


cd. Prawdziwa bajka o pewnej księżniczce.

czwartek, 31 stycznia 2008 8:55

Papa - król z frasunku targał siwą brodę,matka - królowa prawie nie wychodziła z zamkowej kaplicy a dwórki i reszta służby snuli sie po kątach cichutko pochlipując.Atmosfera w zamku stała się tak cieżka, że nawet wiatraki wmontowane w okna odmowiły posłuszeństwa.Księżniczka nie przyjmowała jadła ani napitku,urodziwa niegdyś pannica powoli zamieniała się w szkielet.Zięć - staruch,jak gdyby nic się nie działo,robił swoje.Król z królową,uznając swój pomysł za ostatnią deskę ratunku,udali się po radę do wysokiego rangą duchownego,rezydujacego w najokazalszej części ich zamku. Ten wysłuchawszy ich przyznał,że Staruch czystym wariatem jest,jednak mężem być nie przestał.Jedno co poradził - to czekać na zmiłowanie boskie.Owo nadeszło szybko i niespodziewanie.Co rusz,królewscy gońcy donosili o nadciągajacej epidemi nieznanej,aczkolwiek groznej w skutkach zarazy.Pomimo wszelakich jak na te czasy zabezpieczeń,choróbsko wdarło sie do zamku i o dziwo pierwszym do którego sie dobrało był małżonek księżniczki.Ledwie już zipiącego,król rozkazał wynieść tam skąd przyszedł,czyli za bramę do pomieszczeń dla pospólstwa.Po paru dniach odbył się cichy pogrzeb.Dziwnym zrządzeniem losu,była to pierwsza i ostatnia ofiara dziwnej choroby na zamku. Księżniczka trochę poweselała,jednak cały czas biedziła się nad sposobem uwolnienia swojej cnoty od wariackiego pasa,zaklepanego na niezliczoną ilość szyfrów.Król po naradzie z córką rozesłał "umyślnych",by sprowadzili na zamek wszelkiej maści rozpruwaczy,ale pod warunkiem - żaden z nich nie może przekraczać czterdziestu lat życia.Solennie też obiecał - który z nich wyzwoli ksieżniczkę z obrzydliwego żelaziwa, pojmie ją za żonę i otrzyma królewski majątek. Znowu do zamku zaczęli przybywać spece.Od krolewiczów zaczynając,kończąc na chłopach pańszczyżnianych.Chłopaki z marszu,oczywiście pojedynczo zabierali się do roboty.Z komnaty ksieżniczki dobywały się piski,postękiwania a każdy wychodzący od niej macher rozkładał bezradnie ręce,siadał na rumaka i odjeżdżał w siną dal.Kiedy ostatni z potencjonalnych wybawicieli opuścił królewski gród,ksieżniczka dalej zapasowana,wszem i wobec oświadczyła - że troszeczkę szczęście z mężczyzną, to ona być może zaznała,ale o niezapomnieniu nie ma zielonego pojęcia i nie ma zamiaru z niezapomnienia rezygnować.

                                                                                             cd.nastąpi.


Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

cd. Prawdziwa bajka o pewnej księżniczce.

wtorek, 29 stycznia 2008 10:57

Księżniczce przypadło to słowo do gustu i koniecznie chciała doznać niezapomnienia. Gdy jej desperacja przedarła się do apogeum,sama wyruszyła na poszukiwanie meża.Przecież  złożyła przyrzeczenie,że poślubi pierwszego napotkanego człowieka płci przeciwnej.Tak się złożyło,że gdy opuściła mury zamku,spotkała żebraka,który od niepamiętnych czasów "robił"u bram dworu jej ojca.Był już w sile wieku,przygarbiony,  wytyrany  przez życie i ciężką harówę.Cuchnął niczym dół kloaczny,bo okrywające go łachmany,detergentów nigdy w sobie nie miały,podobnie zresztą jak jego ciało kontaktu z wodą i mydłem. Gdy się uśmiechnął,księżniczka zobaczyła resztki spróchniałych zębów.Mówiąc szczerze wyglądał odrażająco,ale księżniczka musiała go poślubić,bo zawsze dotrzymywała słowa danego sobie. Taka już była. Jeszcze tego samego dnia odbył się cichy ślub. Podczas konsupcji małżeństwa okazało się,że staruch jest stuprocentowym impotentem.Jak każdy impotent był patologicznie zazdrosny, dlatego też następnego dnia sprowadził dla swej małżonki,nafaszerowany kodami zabezpiecząjącymi pas cnoty. Całymi dniami nie odstępował żony ani na krok.Na noc zakładał jej pas cnoty,komnatę zamykał na kilkanaście spustów,sam spał pod drzwiami jak zając pod miedzą. Ksieżniczka będąc kiedyś nieszczęśliwą,teraz popadła w rozpacz.Jej życie zamieniło się w piekło.

                                                                                                          cd. nastapi...


Podziel się

komentarze (11) | dodaj komentarz

Prawdziwa bajka o pewnej księżniczce

poniedziałek, 28 stycznia 2008 0:06

Dawno dawno temu,za górami i za lasami,za morzami i rzekami żyła sobie pewna księżniczka. Księżniczka w światowych rankingach,jakie sporządzają bogaci by drażnić biednych zajmowała poczytne pierwsze miejsce:bajecznie piękna,bezwstydnie młoda,obrzydliwie bogata,cudownie zepsuta. Z tych też powodów i paru innych,miała rzesze wielbicieli.Każdego dnia do zamku jej papy - sędziwego króla - przyjeżdżało setki zalotników.Książąt,królewiczów,rycerzy i innych urodziwych mężczyzn ubiegających się o jej rękę.A nawet przyjeżdżali chłopi pańszczyźniani. Ale księżniczka przejawiała skrajne wymagania a jej kaprysy nawet zadziwiały ją samą.Każdego pretendenta do swej ręki wystawiała na tysiace głupich i bezsensownych prób.Wymyślała tak porypane konkurencje,że wielu z nich odchodziło, nawet nie próbując sprostać jej chorym wymaganiom.W końcu wszyscy zrezygnowali i poszukali sobie żon gdzie indziej.

 

Księżniczka żyła samotnie i wreszcie w jej lodowate serce nieśmiało wkradło się nieszczęście,bo o jej matrymonialnych dziwadłach rozeszła się wieść po całym królestwie i nikt już nie zaglądał.Zrezygnowali nawet chłopi pańszczyźniani.Po jakimś czasie,zdesperowana postanowiła wziąść za męża pierwszego lepszego facia jaki nawinie się pod rekę.Ale dwór zionął przeraźliwą pustką.Ojciec pogodził się,że jego śliczna córka zostanie starą panną.Księżniczka nie chciała o tym słyszeć.Nie zaznała jeszcze szczęścia z mężczyzną a słyszała od dam dworu,że jest ono niezapomniane.

                                                                                                                       cd.nastapi...


Podziel się

komentarze (11) | dodaj komentarz

Teraz?

czwartek, 24 stycznia 2008 15:05

Oparty o drzewo siedział Człowiek.

Szorstkość kory nie robiła na nim wrażenia.Nie teraz.

Uszy nie słyszały szumu lasu,śpiewu gałęzi,ptasich rozmów.Nie teraz.

Oczy nie dostrzegały kształtów chmur,księżyca,wędrówki słońca,zmiennych jak w kalejdoskopie barw liści, gór.Nie teraz.

Bose stopy nie czuły chłodu ziemi,miękkości mchu,gładkości igliwia.Nie teraz.

Odkryte ramiona nie drżały od podmuchu wiatru i od kropli deszczu,nie cieszyło ich ciepło promieni słonecznych,dotyk opadajacych liści.Nie teraz.

Serce nie odróżniało wschodów słońca,zachodów księżyca.Czasu wzrostu traw,snu niedźwiedzi.Nie teraz.

Do człowieka podszedł Pies,by miękkością sierści złagodzić dotyk kory,ciepłem zmarznięte stopy i dłonie rozgrzać.By skomleniem przywrócić wrażliwość uszom.By językiem zmazać strach,którego obraz utrwalił się na źrenicach.Swoją miłoscią sprawić,by zabiło serce.Nie teraz.

Do Człowieka podszedł Anioł.Uśmiechnął się do niego,pogłaskał po włosach,po policzku...Dłonią milczących ust dotknął i palec w miejcu,w którym położył go przy narodzinach.

Człowiek wstał i poszedł z Aniołem.

Teraz.    :::to.ja:::


Podziel się

komentarze (15) | dodaj komentarz

Bez morału

poniedziałek, 21 stycznia 2008 9:31

O lalce/kukiełce.

Piękna lalka,w jakiej ładnej sukience,jak ładnie się porusza,jak głowę przechyla,uśmiech promienny każdemu posyła,tak błyszczy i błyska,oczy przymróża,czasem szepnie coś do uszka i wargę przygryzie, każdy podziwia i kłania się do stóp samych,boi się spojrzeć,a jak już spojrzy,to wzroku oderwać nie może,i kwiaty przynosi,i na rękach nosi...ale cóż to,niemozliwe...lalka nie lalką jest,lecz kukiełką poruszana inną ręką,to już nie ona,to już nie jej gesty,smutna jest,gdy się uśmiecha...poplątało się jej w rękach,nogi ma też poplątane,może by i uciekła,ale ucieczki w scenariuszu brak, ona żyć ma tak jak zapisane,i szczęśliwą ma być,ma się uśmiechać bo to historia miłosna jest,ona gra zakochaną,i wszystko ma być jak w bajce,z dorożką do szczęścia,z kwiatami na łące,z zachodami i wschodami słońca,ciemności nie może być,ani chwil zwątpienia,watpliwości,znaków zapytania...wszystko idealne musi być,bo z marzeń utkane...piękna ta kukiełka,jak pieknie gra w tej sztuce...bijcie brawa!!! ::Ofelia::

 


Podziel się

komentarze (14) | dodaj komentarz

Do moich przyjaciół.

piątek, 18 stycznia 2008 22:33

Z przyczyn,których w tym miejcu ujawnić nie mogę,nie dane mi było odwiedzić dziś waszych blogów.Mam nadzieję,że mi wybaczycie?

 


Podziel się

komentarze (9) | dodaj komentarz

Kogo lubimy wiecej...

środa, 16 stycznia 2008 13:52

rankiem weszłam w głąb siebie

szperałam,odkurzałam,szukałam

w zaparte

znalazłam krajkę sukienki

 

południem wyszłam na drogę

ten pies zawsze na mnie warczał

dałam mu skórkę chlebusia

i całkiem sie rozpogodził

 

żeby też tamtych można

jak tego psa ułagodzić

z pomocą chleba

Bogu niech bedą dzięki

 

wieczorem będzie konkurs - "kogo lubimy więcej".


Podziel się

komentarze (12) | dodaj komentarz

Kobieta o niewiadomo jakich oczach

poniedziałek, 14 stycznia 2008 10:42

Tak trudno być istotą o niewiadomo jakich oczach i wrażliwości,która ściąga wszystko,co umie zadawać ból...Tak trudno istnieć,gdy wrażliwość nauczona jest strachu.Zna na pamięć tyle jego rodzajów,tyle różnych smaków,zna zapach i słyszy oddech,który towarzyszy jej cały czas - od zarania jej dziejów...To on jest przeklętym panem i władcą,on jest jedyny,bo inny poza nim nie może istnieć...Wrażliwość boi się czuć inaczej,boi się myśli,które podpowiadają jej,że jest coś poza strachem.Wie,że strach umie się mścić,wie,że może ją zniszczyć,może ją katować tak długo jak będzie chciał,wie,że strach może ustąpić miejsca bólowi,który bywa o niebo...O piekło...Straszniejszy.

Tak trudno być kobietą o niewiadomo,jakich oczach,bo można w nich zobaczyć niewiadomo, co,czasem,gdy oczy są jak wieczorne mgły,można zobaczyć strach odwieczny,wilgotny i lepki, który osiada na jej powiekach i dłoniach bezwładnych.

W oczach niewiadomo jakich,widać każde drgnienie tęsknoty utulonej do snu i złożonej głęboko tam,gdzie mrok od ostatniego słowa panuje.

Oczy niewiadomo,jakie chłoną najmniejsze zachwyty,wtedy stają się duże jak - zielono brązowe kasztany i wciąż otwarte chwytają jak najwięcej kolorów,które wypełniają ciało bezbarwne dodając mu życia.

Oczy przestają być niewiadomo jakie,gdy zmorzone snem przykrywają je wiecznie sine powieki.Pod sinymi powiekami śpi i strach i tęsknota i ból,w tych cennych,bo wykradzionych chwilach odpoczywa kobieta w istocie swej niedoskonała,nie przejednana w uporze podnoszenia powiek.Codziennie na nowo zmusza się do otwierania oczu,bo mimo strachu przed bólem szuka światła i ciepła,które uczyni jej wrażliwość bardziej wytrzymałą a ból skurczy tak,aby można było go wypłakać ostatecznie i nieodwracalnie.

                                                            ::młoda - stara - dziewczyna::


Podziel się

komentarze (15) | dodaj komentarz

nie zdążyłam

piątek, 11 stycznia 2008 10:18

chciałam oswoić ból,

zapełnić wyrwę,serce

zapiąć na guziki

 

nie zdążyłam

 

 

ktoś go potrącił

na czerwonym świetle,

żyje rozchełstane


Podziel się

komentarze (13) | dodaj komentarz

Łza...

wtorek, 08 stycznia 2008 16:08

Zranili.Świadomie - z premedytacją;lub przypadkiem.Mniej lub bardziej potrzebnie. Spłynęły łzy.

Niektóre obrały własną drogę,inne połączyły się w jedną,dużą.Niektóre wchłonęła ziemia,inne wyschły w słońcu - osuszył je wiatr - Przyjaciel.Niektóre płynęły tak często, wciąż świeże,mokre,żywe;inne zostały zabrane.

O dziwo,na miejscu tych osuszonych pojawiały sie nowe.Nie było śladów kolejnego zadanego bólu,nie bylo kolejnej rany...a łzy były...

Jedna z nich pojawiła sie nagle.Po tak długim czasie popłynęła po zaschniętej i wygojonej(wydawałoby się)ranie...Płynęła wolniutko,niespiesznie.W ciszy poszumu drzew,wśród głosów szepczących traw i wrzosów,wśród łopotu ptasich skrzydeł... Przeglądało się w niej słońce,skrząc się,przenikając,nadając ciepła.

Z szacunkiem omijały ją owady,nie stawało na jej drodze nic...

Ostatnia?Ostatnia z bezsilności,żalu, z bólu?

Pierwsza?Pierwsza oczyszczająca,pierwsza z radości odnalezienia?

Kropla żywicy...    

 

                           

                                           :::To.ya:::


Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  423 827  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O mnie

Kobieta po słonecznej stronie jesieni.
Wrażliwa, ufna, tolerancyjna.
Ma rodzinę, cieszy się wnukami.
Szanuje każde Boże stworzenie.
Żywiołowo i skutecznie reaguje na krzywdę wyrządzaną dzieciom, osobom starszym i niepełnosprawnym.
Lubi dobrą książkę, film, muzykę.
Nie przepada za osobami zarozumiałymi, wulgarnymi, złośliwymi.
Nie lubi "obczyzny"w języku polskim.
Czyli - "nie taki diabeł straszny, jak go malują".

O moim bloogu

Bloog poświęcony Literaturze z dominacją Poezji mojej i innych autorów.W kategorii Owo i To, opowiadam o życiu najbliższych. Fotografuję, i mam nadzieję, że coraz lepiej.

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: