Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 190 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Podróże, które nic nie kosztują

sobota, 09 lutego 2013 17:33
Skocz do komentarzy

Są takie? Zapewniam, że bez grosza przy duszy, można zwiedzić każdy zakątek świata. Zamieszkać w najlepszych hotelach, w środku zimy mieć upalną pogodę lub odwrotnie, a wszystko to, za jednym pstryknięciem w odpowiednie miejsce. Nawet towarzysza przybocznego sobie fundujesz i to zupełnie za „friko”. W takich podróżach nie istnieją ekstremalne sytuacje, bo kto by chciał, żeby się podwozie u samolotu nie wysunęło albo terroryści zabijali po jednym zakładniku, czekając na okup.

Chyba, że ktoś chce, wtedy może skoczyć z progu kosmosu lub jechać na sankach z Annapurny, ale wtedy musi wliczyć w koszty emocje, które sporo kosztują. Nie polecam.

Tylko raz się pomyliłam. Zaprosiłam Bogusia Lindę. Lecieliśmy do Moskwy na zlot „niewidzialnej ręki”. Jeszcze w samolocie zauważyłam, że Bodziowi coś leży na wątrobie. Kiedy „Ptak” podchodził do lądowania, przyboczny ucapił mnie za rękaw i prosił, byśmy nie szli na Kreml, bo on ma w sobie taki hardkor, że nie liczy za siebie, kiedy zobaczy „Pajaca”. Po opuszczeniu samolotu, Linda wziął taksówkę i pognał, jakby go całe piekło ścigało. Wsiadłam w wołgę ( czarna była) i wioo… za nim. Zdążyłam. Przed siedzibą „Pajaca”, zebrał się tłum ludzi, którzy z przerażeniem obserwowali, co też wyczyniają dwaj przeciwnicy. A oni, jak gdyby nigdy nic, zaczęli walkę na miny, zupełnie podobnie, jak „Syfon z Miętusem”, u Gąbrowicza. Kiedy już było wiadomo, że mistrz starej szkoły wygrywa, Bogusiowi puściły nerwy i spoliczkował „Pajaca”. Ochrona natychmiast zareagowała, ja też. Wypstrykałam latający dywanik, zapakowałam przybocznego i wysłałam bardzo wysoko. Ruscy „pruli” do niego z kałachów, ale jemu nawet włosek z głowy nie spadł. Zostałam sama i znowu pstryk(…). Wróciłam bezpiecznie.

Odtąd, jeżdżę tylko z Markiem Kondratem. Ten potrafi zadbać o kobietę. Jeżeli zachodzi taka potrzeba, to nawet „Ferdka Kiepskiego” do udzielenia ślubu zmusi.
No, jedziemy dalej…
Jedenastego listopada pojechaliśmy do Warszawy, świętować Niepodległą. Oj, działo się, działo… Narodowi się języki pomieszały, jak tym, spod Wieży Babel. Stanęłam pod pomnikiem Dziadka Piłsudskiego i zdzierałam struny głosowe do ostatniej kropli krwi. – Niech żyje mój teść! Walczył za Niepodległą przez sześć lat i nie dał się zabić! A to ci heca! Nikt nie zareagował, więc poszłam w ulice, pomniki, place i sama nie wiem, co tam wygadywałam. Jacyś, z obwiązanymi gębami, zaczęli mną kręcić w kółko i podśpiewywać na swojską nutę…
Skąd ty babo przyjechałaś,
żeś o Getto zapomniała.
Ja zapomniałam? Ja? Takich rzeczy się nie zapomina. Nie słuchali. Dobrze, że Marek podjechał Jaguarem i zabrał mnie na pączki do Bliklego. Po drodze wdepnęliśmy do znajomego fotografa, obejrzeliśmy cuda wydarte Wiśle, a potem zwiedziliśmy Powązki. Mamy tam kilka grobów, wartych specjalnego szacunku. Pod wieczór, wsiedliśmy w lektyki i pstryk(…). Wróciliśmy do domu.

Jutro wybieramy się do Stanów Zjednoczonych. Dla ichniego prezydenta, mamy propozycję nie do odrzucenia. Oddamy mu wszystko, co dostaliśmy od Cioci Unry. Cukier, krowy, konie, oddamy, tylko za wizy dla Polaków. I żadnych gratulacji z okazji drugiej kadencji, nie będzie.

Pstrykajcie w marzenia, wtedy realne podróże będą do zrealizowania.

Podziel się

Więcej na ten temat


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

niedziela, 25 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  421 445  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

O mnie

Kobieta po słonecznej stronie jesieni.
Wrażliwa, ufna, tolerancyjna.
Ma rodzinę, cieszy się wnukami.
Szanuje każde Boże stworzenie.
Żywiołowo i skutecznie reaguje na krzywdę wyrządzaną dzieciom, osobom starszym i niepełnosprawnym.
Lubi dobrą książkę, film, muzykę.
Nie przepada za osobami zarozumiałymi, wulgarnymi, złośliwymi.
Nie lubi "obczyzny"w języku polskim.
Czyli - "nie taki diabeł straszny, jak go malują".

O moim bloogu

Bloog poświęcony Literaturze z dominacją Poezji mojej i innych autorów.W kategorii Owo i To, opowiadam o życiu najbliższych. Fotografuję, i mam nadzieję, że coraz lepiej.

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: